Wytańczyć marzenia - one są do spełnienia!

Marzenia są piękne. Rozwijają naszą wyobraźnię, dają siłę do działania. Jednak czasem zdarza się tak, że nie wszystko idzie po naszej myśli. Życie płata figle i rzuca kłody pod nogi. Czy bohaterce książki uda się spełnić marzenie?

wytańczyć marzenia

Mabinty Bangura to dziewczynki z Afryki. Mieszkała wraz z rodzicami w Sierra Leone. Miała dobrych rodziców, pracowitych którzy byli zupełnie inni niż reszta ludności. Pobrali się z miłości, ojciec dziewczynki miał tylko jedną żonę, a nie cały harem jak to było w zwyczaju. 90% kobiet i dziewczynek nie umiała czytać ani pisać. To przywilej mężczyzn. W rodzinie Mabinty było inaczej. Rodzice uczyli ją pisać i czytać, by mtegogła spełnić marzenia i uwolnić się z tamtejszej kultury. Tym bardziej, że dziewczynka była inna. Mimo ciemnej skóry, została przezywana - dziecko-lampart, pewnie jakaś klątwa na nią spadła, pech przynosi pecha. A to choroba - bielactwo. 

Głęboka wiara tamtejszej ludności, nie pozwalała na jakiekolwiek odstępstwa, inność czy naukę pisania dla dziewczynek! One miały wychodzić za mąż i rodzić dzieci, dużo dzieci!

Rodzice dziewczynki chcieli jednak dla niej lepszego życia. Wszystko jednak zaczęło się psuć. Na te tereny weszła wojna. Ojciec dziewczynki ginie, a ona z matką są zdane na brata zmarłego. Są kulą u nogi dla niego. Są poniżane, głodzone. Gdy umiera matka Mabinty zaczyna się koszmar. Potajemnie wuj zabiera ją z domu i zabiera do sierocińca. Po długiej wędrówce w błocie, starcie butów, spartańskich warunkach trafia do sierocińca. Jest pełen. Jednak zostaje tam, a wuj otrzymuje jeszcze za nią zapłatę! Inaczej by źle skończyła. 

Teraz stała się numerem 27. Niepokorna, wygadana, nieusłuchana - taka była 2-3 letnia dziewczynka. Jest bita, poniżana, ale plamki podsuwają jej pomysł.

Czytając książkę myślałam że jest co najmniej kilka lat starsza.

Papa Andrew zajmuje się adopcjami dzieci z sierocińca. Szuka dzieciom nowych rodziców USA. Wszystko idzie na razie po myśli Papy. Mimo wojny sierociniec jest bezpieczny, ale do czasu... Przychodzi dzień, w którym muszą uciekać. Adopcje są w toku, ale jednak problem jest z naszą bohaterką - nikt jej nie chce. Stara się nie załamywać, ale wiadomo jak cierpi takie dziecko. 

Sytuacja się zmienia, gdy maja poznać swoich adopcyjnych rodziców. Okazuje się że wraz ze swoją przyjaciółką trafią do jednej rodziny! Rozpoczyna się podróż jej życia. Dziewczynki znają słabo język angielski więc początkowo ciężko jest się z nimi porozumieć. Mimo wszystko wszystko zaczyna się układać. Nowa mama, odkrywa marzenie dziewczynki. Balet!

Gdy tylko Mabinty nauczy się angielskiego, znajdą szkołę tańca dla niej. Jako że obie afrykańskie dziewczynki mają na imię tak samo, nowa rodzina nadaje im nowe imiona - Micheala i Mia. Dziewczynki  są szczęśliwe, wszystko zaczyna się układać. 

Jak to bywa w rodzinie, są i smutne chwile. Śmierć bliskiej osoby jest bolesna, ale nie złamała rodziny. Stała się jeszcze bardziej silna i kochająca.

Czy dziewczynce udało się spełnić marzenie i stać się światowej sławy baleriną? Ile będzie musiała przezwyciężyć przeciwności zanim osiągnie swój cel? Co jeszcze zmieni się z życiu Michaeli? 

Książka to opis doświadczeń dorosłej już baleriny, która opisuje najważniejsze aspekty swojego. Wszystko opisane w prosty sposób, tak jakby dziewczyna była jedną z nas. Zwykła dziewczyna z ogromną siłą i marzeniami. Mimo ogromnych przeciwności nie poddaje się. Podziwiam ją, za wszystko. Świetna książka, przepiękna historia, która uzmysławia że sami sobie ograniczamy marzenia. 

Polecam! 

Autor: Michaela De Prince, Elaine De Prince
Cena : 34,90 zł
Wydawnictwo Kobiece - "Wytańczyć marzenia"



Tagi:

Ilona Popławska

Hej!

Cieszę się że tu jesteś. Zostaw po sobie ślad. Napisz co myślisz o tym artykule.

1 komentarz:

Dziękuję za poświęcony czas. Napisz co sądzisz o tym poście?
Pomóż w rozwoju bloga :)