Warsztat Szalonego Naukowca! - Dziecko na warsztat

Napisała - wtorek, grudnia 01, 2015

dziecko na warsztat

Listopad to czas na eksperymenty w projekcie Dziecko na Warsztat. Co tym razem działaliśmy na zajęciach w SP w Nowogrodzie?

Dzieciaki lubią się babrać, mieszać, dotykać i sprawdzać wszystko osobiście. Poszłam tym tropem i z gotowym planem, zestawem "Małego Chemika" od sklepu Empik ruszyłam na zajęcia.

Był to warsztat pod tytułem "Warsztat Szalonego Naukowca".

Na początek omówiliśmy sobie zasady jakie będą panowały na zajęciach.

  • nie wdychamy oparów octu
  • nie bierzemy palców do buzi
  • nie jemy eksperymentów
  • jesteśmy ostrożni
Nie zabrakło również odpowiedniego stroju! Ograniczyliśmy się do okularów. Każdy wycinał sam okularki z bloku technicznego a następnie je ozdabiał. Pachnące mazaki poszły w ruch i mieliśmy świetne, kolorowe okularki idealnie pasujące do zajęć! 








Gdy okulary były gotowe, czas zabrać się za doświadczenia. Gdy zobaczyły jajko w słoiku od razu były zaciekawione co to jest. Potem pokazałam im inne, świeże jajko koloru zielonego. Czas sprawdzić co się staje ze skorupką jajka, gdy poleży ono w occie.





Jajko jak jajko... A nieprawda! Gdy jajko włożyłam poprzedniego dnia do octu, jego skorupka się rozpuściła! Została tylko gruba błona, a jajko mogło skakać, było miękkie i pierwsze wrażenie jakie było?

FUJ!! BLEE! TO PASKUDNE! 

A już po chwili każdy chciał je wziąć w rękę, dotknąć, sprawdzić jak skacze. Włożyliśmy również zielone jajko i kilka razy sprawdzaliśmy co się dzieje z naszym nowym jajkiem. Już się zaczęło coś dziać, skorupka zaczęła się ścierać. 



Gdy jajko mogło się kąpać, zajęliśmy się tym co lubią. Wulkan! W słoiku przyniosłam colę. Jednak nie do picia, a właśnie do eksperymentu. 


Do butelki po soku wlałam colę a następnie dosypaliśmy sody oczyszczonej.




Jednak nie poszło tak jak myśleliśmy. Wybuchu nie było. Piana tylko się podniosła. Mieliśmy jednak tabletki musujące. Po wrzuceniu tabletek musujących dopiero zaczęło się dziać!






Piana zaczęła gęsto wylatywać w butelki, dzieci pomagały jej wylecieć ściskając butelkę, wlewając z powrotem colę.

Przeżyły szok, gdy okazało się że cola jest strasznie zimna! Mimo że stała w ciepłym pomieszczeniu. Chichotały się, bawiły, mieszały i nie było już im nic potrzebne.



Po przerwie wzięłam płyn do baniek i zaczęłam im dmuchać kolorowe pęcherzyki. Co za radość! Nie myślałam że bańki się im tak spodobają.



By nad nimi zapanować trzeba było ich posadzić na krzesełkach. Trochę rozczarowani, że taki maleńki wulkanik, że piana słabo leci, ale już po chwili gdy piany zrobiło się bardzo dużo radość i okrzyki mówiły wszystko!

Ocet wymieszaliśmy z sodą. Dodaliśmy trochę farby by kolor złapał. 











Kolejny raz jajko poszło w ruch! Teraz sprawdzali co się stanie gdy włożą je do roztworu coli z sodą. Okazało się że jednak nic, ale mieszanie i tak było super.



Ostatnia godzina zajęć to ciecz nienewtonowska. Nie liczyło się na czym polega. Liczyła się tylko zabawa, więc mieli pełną swobodę w zabawie, dostali również szklaki, plastikowego rysia, łyżeczkę plastikową i nożyk. 45 minut minęło im na zabawie tylko tą masą. Były nawet piosenki!

"Bita śmietana dla Adama!" 




3 godziny minęły nie wiadomo kiedy. Chciałam jeszcze inne rzeczy zrobić, ale czasu zabrakło. Nie ma tego złego! Jeszcze raz umówimy się na kolejne zajęcia, gdzie zrobimy nowe rzeczy, wulkan z prawdziwego zdarzenia! Na koniec każdy dostał Certyfikat świadczący o ukończeniu szkolenia Szalonego Naukowca! A oto i on. Możecie go pobrać i wykorzystać u siebie w domu lub na zajęciach z dziećmi. Jeśli skorzystacie, dajcie znać!



Dziecko na warsztat

Spodobają Ci się również:

10 opinii

  1. rewelacja! Świetni mali naukowcy a te okularki... świetny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysł super i do tego dyplomy dostają!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne zajęcia (y) ale dzieciaki mają dobrze z Tobą ;) i ten dyplom na zakończenie zajęć - wystrzałowy :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Bożena Jędral1 gru 2015, 17:42:00

    Super zorganizowane :) jak zwykle na wysokim poziomie :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. I znów dzieciaki miały kupę radochy. Na pewno będą długo wspominać te wybuchy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Widać, że dzieciaki niezwykle zadowolone z zajęć. Ten wulkan musiał być świetny.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Nie jemy eksperymentów" - hasło przewodnie w naszym domu. Na równi z "nie pochylamy się nad świeczką". Bardzo dobrze Ci w tych okularach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Twarzowe okularki :-P a tak już bardzo serio to po zdjęciach widać że Dzieciaki zaciekawione.
    Ps. Pomysł z dyplomem bardzo fajny :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. zarażasz dzieciaki swoimi pomysłami i w dodatku głosem! już widzę jak słuchają wpatrzone w Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. ON ONA I DZIECIAKI7 gru 2015, 21:28:00

    Okulary są the best!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Napisz co sądzisz o tym poście?
Pomóż w rozwoju bloga :)