Próbowałam już wszystkiego - Isabelle Filliozat

Napisała - wtorek, grudnia 08, 2015

Ten kto ma w domu kilkulatka wie co to "bunt dwulatka". Tylko czy to aby na pewno bunt? Porozmawiajmy dziś o maluchach.

próbowałam już wszystkiego

"Dziecko jest trochę bardziej skomplikowane niż kwiatek w doniczce"

Zdecydowanie. Kwiatek sobie rośnie, a gdy coś zaczyna się dziać, dbamy  niego, podlewamy, podajemy odżywkę. A gdy dziecko zaczyna grymasić, zaczynamy go karcić, mówić że jest niegrzeczne, Ale czy aby na pewno? 

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak jest? Ona tak samo jak osoba dorosła ma swoje potrzeby, które muszą być zaspokojone byśmy mogli być szczęśliwy. Czasami więcej czasu poświęcamy na tłumaczenie dlaczego akurat nie, niż na samo zainteresowanie się sprawą dziecka! 

Furiat w sklepie?

Pamiętam jak Adaś był mały i też szalał jak czegoś nie chciałam mu kupić. Szczypał, wyzywał, gryzł. Dopiero teraz do mnie dochodzi, że tak na prawdę on nie mówił "kup mi to natychmiast", ale komunikował że to mu się podoba. Gdybym wtedy się zainteresowała się co do mnie mówi, uniknęlibyśmy histerii, płaczu i nerwów. Mądry Polak po szkodzie...

Łatwiejszym sposobem jest również powierzenie malcowi prostych zadań jak przyniesienie marchewki czy wybranie pomidorów. Będzie dumne że pomaga i samo że wybrać! 

Mówisz żeby czegoś nie brało, a ono specjalnie to robi?

Ha! Znam to! On po prostu sprawdza czy dobrze cię zrozumiał. Zamiast "nie" - którego nie rozumie, lepiej powiedzieć "stop". Warto sprawdzić czy działa tak jak pisze autorka książki. 

Podobnie jest z rzucaniem zabawki. My wiemy, że ona spadnie. Ale dziecko? Dopiero się tego uczy. Sprawdza co się stanie, gdy ją upuści czy jak rzuci kawałkiem ziemniaka o podłogę. Dźwięk i plask będzie inny prawda?

W dalszej części książki poznacie bardziej szczegółowo "prawa" młodych odkrywców. Co kryje się za ich zachowaniem. Czym się ono cechuje. Każdy wiek cechuje się czymś innym. Dzieci zaczynają się bać rzeczy, które prędzej były dla nich naturalne. Uwielbiało marchewkę a teraz jej nie cierpi. To są normalne zachowania dostosowane do wieku dziecka. A my co możemy zrobić to być blisko i pomóc mu zrozumieć własne emocje, poradzić sobie z sytuacją, nauczyć je nowych rzeczy.

Dzieci w wieku 4 lat zaczynają już być "bardziej kumate". Zaczyna rozumieć zasady gry, ale to nie znaczy że będzie je respektować. Ustala swoje własne zasady i gra po swojemu . A my odczuwamy złość bo tak się przecież nie gra. Ono dopiero się tego uczy, bada granice, które mu się stawia. 
Jedno jest pewne nie możemy go tak zostawić. Musimy być blisko by pomóc mu zrozumieć co wolno a czego nie, jak się gra a jak nie. 
,
Inaczej również zachowuje się dziecko w wieku 2 lat a inaczej w wieku 9. Maluch weźmie twoją rzecz, a zapytany czy ją ma, może odpowiedzieć że nie brał. Uważamy, że kłamie, a ono po prostu nie łączy faktów! Inaczej sprawa się ma gdy dziecko jest starsze. Jest już one świadome czynów, wie że to nie jego rzecz. Może niemieć złych zamiarów, ale może równie zrobić coś nam na złość. 

My, zamiast się złościć, zastanówmy się jak mu pomóc, co spowodowało że postąpił tak a nie inaczej. 

Nie zależnie od wieku, każdy może mieć gorszy dzień, może potrzebować przytulenia, wysłuchania i poznania swoich emocji. A my możemy pomóc w tym dziecku, musimy tylko się tylko na to otworzyć i rozumieć również swoje emocje. 

Pamiętajcie, emocje okazujemy w różny sposób. Ważne by je zauważyć i odpowiednio się od nich odnieść. Maluchy mają gorzej bo nie umieją mówić lub mówią słabo i nie potrafią słownie wyrazić co im jest. Dużo cierpliwości, zrozumienia i miłości, a wszystko się uda! 

Nie będzie rozkapryszonych brzdąców, będą kochane maluchy!





To wszystko o czym pisałam to moja wersja recenzji książki "Próbowałam już wszystkiego" - Isabelle Filliozat, którą możecie kupić w Wydawnictwie Esprit.

Cena regularna : 29.90 zł

Dla rodziców starszych dzieci są również inne pozycje - "Moje dziecko doprowadza mnie do szału" i "W sercu emocji dziecka". Gorąco polecam!


Spodobają Ci się również:

5 opinii

  1. Kolejne pozycje, które muszę dopisać do listy :) na razie synuś jest grzeczny, ale zobaczymy co będzie w okresie buntu dwulatka...

    OdpowiedzUsuń
  2. "Kwiatek sobie rośnie, a gdy coś zaczyna się dziać, dbamy niego, podlewamy, podajemy odżywkę. A gdy dziecko zaczyna grymasić, zaczynamy go karcić, mówić że jest niegrzeczne" - no właśnie ja tak nigdy nie robię i nie potrafię zrozumieć rodziców, którzy to robią. Ale o co chodzi właściwie? Że dziecko biega, krzyczy, cieszy się lub reaguje agresją na przymus? Bardzo zdrowe reakcje moim zdaniem. Oznaka umysłu, który nie da się zniewolić propagandzie. Nic tylko dolewać kolejne porcje konewką. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie w tym rzecz. Gdy zaczyna się sprzeciw traktujemy to jako bunt albo zachciankę. Zapominamy że to człowiek, mały ale z takimi samymi prawami do dorośli.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nu tak, tylko że to jest piękna teoria. W praktyce oznacza na ogół rozmijanie się celów. Celem dziecka jest na ogół dobra zabawa, czy też poznawanie świata, celem rodzica jest ambicja posiadania ładnie ubranej kukiełki, stworzonej na obraz akurat panującej mody czy jego osobistych ambicji. Teraz jest modne chowanie dzieci na intelektualistów, a raczej humanistów. Czyta się dzieciom książki, choć badania czytelnictwa w Polsce mówią, że dzieci, którym czytano książki w zasadzie w dorosłym życiu czytają je rzadziej od dzieci, którym nie czytano. Za to jest bardzo duża korelacja między czytającymi rodzicami (to znaczy, że rodzice sami czytają swoje książki po cichu w obecności dziecka). No ale że wyniki badań nie pokazały tego, co powinny, to nikt ich nie cytuje. Druga sprawa, to przekonanie rodziców, że nauka przedmiotów ścisłych, czy nauka w ogóle to zabieranie dzieciństwa. Ten pogląd panuje o zgrozo czasem nawet wśród nauczycieli w przedszkolach. Dzieci samodzielnie czytające są wyśmiewane, wytykane palcami jako mądrale (później w szkole jako kujony). Bunt na ogół pojawia się w momencie przymusu rodziców wobec dziecka. Jest wynikiem bezsilności i frustracji dziecka, po prostu dziecko dochodzi do ściany, a że jeszcze nie umie się łatwo wysławiać, to szybciej wpada w gniew. Dorosły w podobnej sytuacji reaguje tak samo, tylko wewnętrznie. Nie uzewnętrznia swoich emocji, ale czuje to samo. Trzeba szukać źródeł, trzeba umieć byś samokrytycznym wobec siebie (ale tak zdrowo, nie na zasadzie "każdy popełnia błędy", ale tu i tu popełniłem/am błąd). Kolejna sprawa to cel wychowania. Żyjemy w czasach przełomu systemów wychowawczych, dlatego ludziom jest tak trudno. Nie wiem czy zwróciłaś uwagę, ale współczesne dzieci są inne od ich rówieśników sprzed 50 lat. One się nie boja klapsa, one się nie boją kary, one w ogóle się mało boją. Są odporne na indoktrynację, często podważają autorytet rodziców kłócąc się z nimi do upadłego już w przedszkolu, trudniej jest też je przekupić. Nic dziwnego, że rodzice się denerwują i nie wiedzą co robić. Mnie jest łatwiej, bo byłam takim dzieckiem. Wczesny element wywrotowy, który tłumaczył innym dzieciom, że mają prawo odmówić zjedzenia posiłku, który im nie smakuje. One nie miały na to odwagi! Gdy współczesne potrafią rzucić jedzeniem w rodzica. Coś się zmieniło.

    OdpowiedzUsuń
  5. greeneyekitty2210 gru 2015, 10:19:00

    ooo cos dla mnie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Napisz co sądzisz o tym poście?
Pomóż w rozwoju bloga :)