Nasza nuda zła! - Aleksandra Jurkowska

nuda jest zła

Dzisiejszy świat i nasz codzienny tryb życia przyzwyczaił nas do tego, że ciągle jesteśmy zajęci. Ciągle mamy co robić. Nawet jeśli nie mamy żadnej konkretnej pracy do wykonania, to zawsze jest film, który chcemy obejrzeć, Facebook, na którym zawsze coś się dzieje, czy nowy wpis na blogu, który czytamy.

 W samochodzie uczymy się języków obcych, albo przynajmniej słuchamy radia, bo przecież nudno tak tylko jechać. W kolejce do dentysty sprawdzamy maile albo czytamy wiadomości na smartfonie, w kawiarni czekając na kelnerkę przeglądamy gazety… Zawsze jest coś do zrobienia. Nie ma kiedy się nudzić. Bo przecież, jak głosi powszechna prawda - „inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi”. 

Więc my, jako ci inteligentni, staramy się zrobić wszystko, żeby nas nuda nie dopadła. Ani nas, ani naszych dzieci. Bo dzieci przecież też mamy inteligentne, a poza tym, jak głosi kolejna prawda ludowa – „jak się dziecko nudzi, to mu głupoty do głowy przychodzą.”

Nuda jest zła, z nudą należy walczyć. 


Ale czy na pewno?

Czy nuda na pewno nie wnosi nic do naszego życia i do życia naszych dzieci? To zależy od tego, jak ją zdefiniujemy. Jeśli za Słownikiem Języka Polskiego uznamy nudę za „nieprzyjemne samopoczucie spowodowane bezczynnością” (SJP), to faktycznie nuda nie jest dobra. Ale obecnie dużo częściej nuda jest rozumiana po prostu jako stan, w którym nic się nie dzieje. A stan, w którym nic się nie dzieje, to już jest coś, co może pomóc i to zarówno nam dorosłym, jak i dzieciom, które w dzisiejszych czasach często mają nadmiar zajęć i rzeczy. 

Po pierwsze, stan, w którym nic się nie dzieje (dalej nazywany przeze mnie „nudą”) daje nam czas na ułożenie sobie w głowie wszystkich tych rzeczy, które przyswajamy w ciągu naszego zabieganego dnia. Ludzki mózg nie może ciągle i ciągle przyjmować nowych informacji, też potrzebuje mieć czas, żeby to sobie wszystko „poukładać”, wyciągnąć wnioski, zastanowić się, przemyśleć. Nie można od dziecka wymagać, że będzie się ciągle uczyło i ciągle pochłaniało nowe informacje. Dziecko, tak jak i dorosły, musi mieć czas, żeby połączyć ze sobą w logiczny sposób wszystko to, co przez cały dzień do niego dociera. 


Po drugie, nuda pozwala nam zrozumieć siebie, znaleźć pasje, wiedzieć co lubimy, czego nie. My, a nie pani z reklamy, bajki, radia, telewizji, bloga czy gazety. Na co dzień przyjmujemy bardzo dużo, często sprzecznych idei, według których powinniśmy żyć. Co powinniśmy jeść, jak się ubierać, w co wierzyć, jak spędzać wolny czas itd. Już dzieci mają obecnie dużo kontaktu z reklamami, w dodatku muszą robić to co każą rodzice, pani w przedszkolu, czy potem w szkole. Cały czas ktoś „wkłada” im do głowy nie tylko czyste informacje (o ile w ogóle takie istnieją), ale też przekonania, rady, oczekiwania i opinie. I jeśli nie damy dzieciom (i sobie), czasu żeby te wszystkie pomysły przetrawić i wyciągnąć wnioski co do tego, z którymi się zgadzamy, a z którymi nie, to w pewnym momencie może się okazać, że na własne zdanie czy własny pomysł na siebie, nie ma już miejsca. 

Po trzecie, nuda pobudza kreatywność. Jeśli nie damy dzieciom na tacy gotowych rozwiązań na spędzanie wolnego czasu, będą musiały same coś wymyślić. Fakt, w ten sposób może powstać wiele pomysłów dziwnych, dla nas jako dorosłych - niezrozumiałych, czasem może nawet trochę niebezpiecznych. Ale ciągłe zajmowanie dziecka tylko z obawy przed tym, że zrobi coś „głupiego,” to moim zdaniem, wylewanie dziecka z kąpielą. Bo wśród tych pomysłów, które mogą się pojawić w głowie dziecka, wiele będzie naprawdę ciekawych i wartościowych. Co więcej, z czasem może się okazać, że rozwijana w ten sposób kreatywność kwitnie, dziecko staje się dorosłym i nie czeka aż ktoś powie mu, co ma robić, tylko dobrze wie, czego chce i szuka sposobu, żeby to osiągnąć. Dostaje ciekawą pracę lub zakłada firmę, robi coś, co sprawia mu przyjemność i nie boi się, że jutro go zwolnią. Bo wie, że nawet jak zwolnią, to znajdzie sposób żeby robić coś innego. 


A co Ty robisz, kiedy słyszysz dochodzące z pokoju dziecka „Mamo, nudzę się!” ?


Podziel się:

6 komentarzy :

  1. A ja marze o tym, by sie ponudzic. I zazdroszcze mojej Incendie, ze tyyyle ma pomysly,by z nuda walczyc.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nuda jest czasem bardzo fajna i potrzebna zgadzam się, pod warunkiem, że nie jest obecna przez cały czas :)
    Chociaż ja od kilku tygodni tak sobie po cichutku marzę chociaż o 15 minutach nudy...może w końcu się doczekam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwaga bo marzenia się spełniają:) Ja ostatnio marzyłam o kilku leniwych chwilach w łóżku i... trafiłam do szpitala z wyrostkiem. Wyleżałam się za wszystkie czasy;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak się bardzo postarasz, to pewnie uda ci się to jakoś wygospodarować:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz racje. Nie bede wywolywac wilka z lasu.

    OdpowiedzUsuń
  6. W zasadzie to lubię, kiedy moje dzieci sie nudzą. Mają wtedy takie fantastyczne pomysły.Za to ja sama nie lubię się nudzić bo wtedy musiałabym zajmować się rzeczami i problemami, którymi zajmować się nie mam ochoty. Jednak nie jest to postawa godna polecenia :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Napisz co sądzisz o tym poście?
Pomóż w rozwoju bloga :)

 
Designed by OddThemes & Distributed by Free Blogger Template