Możesz być tym kim chcesz! - Monika Kilijańska

Napisała - sobota, września 12, 2015

wspieranie dzieciJak był w podstawówce, dostał zeszyt. Taki niebieski jak mieli wszyscy w klasie. Nic szczególnego. Jednak, gdy otworzyłbyś ten zeszyt, to wpadłbyś w zdziwienie. Nie było w nim miejsca na nieudolną pisaninę czy zadania matematyczne. Za to wiele stron zawierały szczegółowe jak na siedmiolatka rysunki samolotów, ich opisy, a nawet budowa części składowych pojazdu. Wszystko to pisane dziecięcą, niewprawioną jeszcze rączką i dziecięcym językiem.
Rodzice mówili mu, że może być kim chce. Nie został pilotem. Za bardzo bał się wysokości. Został, kim chciał. 

Jak była już w liceum pisała. Miała gruby, bodajże 300 stronicowy kajet w kratkę, gdzie chowała swoje najskrytsze marzenia. Pamiętnik pisało w takiej formie wtedy zapewne wiele nastolatek. Był skrywany głęboko, tam, gdzie nikt go nie znajdzie i nie przeczyta. Pomiędzy kartkami zasuszyła kwiat ofiarowany przez pierwszego chłopaka. Z czasem zawierał też rysunki i wiersze. Chmurne i durne, ale z serca. Znaleźć tam można było wszystko, czego nie powiedziała ani rodzicom ani przyjaciołom. 

Rodzice mówili jej, że ma nieograniczone możliwości. 

Próbowała różnych rzeczy: uczyła się języków, chodziła na kursy tworzenia stron internetowych, robiła praktyki w banku, nawet uczyła się gry na akordeonie. Po latach jednak wróciła do pisania, lecz tym razem pokazała je innym.


Znacie bajkę o skowronku? Pewnego dnia słońce przestało świecić. Ptaki naradzały się które z nich poleci do słońca i zaśpiewa najpiękniejszą pieśń, by znowu było radosne i świeciło na niebie. Spierały się o to kto ma najsilniejsze skrzydła. Na naradzie był także skowronek. Siedział cicho, bo któż by rozmawiał o mocy jego skrzydełek, jak on cały taki malutki. Do słońca poleciał orzeł. Wzbił się wysoko i leciał, leciał leciał… Na jego grzbiecie schował się skowronek. Gdy orzeł był już bardzo wysoko, stracił siły i zaczął opadać. Wtedy ośmielony skowronek wystrzelił w niebo i zaśpiewał najpiękniejsza pieśń jaką umiał. Słońce zachęcone radosną pieśnią znowu zaświeciło. Teraz skowronek codziennie rano frunie tak wysoko do słońca, że prawie go nie widać. Po łąkach niesie się tylko jego dźwięczny śpiew, a słońce zawsze z radością zaczyna świecić. 


Dziś tych dwoje ludzi tworzy rodzinę. Siedzą na kanapie, popijają niesłodzoną herbatę i patrzą na bawiące się dzieci. Jedno buduje wieżę z klocków.

- Pewnie będzie architektem – myśli z dumą ona.
Drugie nosi po domu misia, karmi go, przebiera.
- Pewnie będzie troskliwą mamą – myśli dalej z radością.

Miś wysuwa się z kocyka i ląduje na ziemi, fantazyjna budowa wali się uderzona samolotem. Na twarzy matki konsternacja. Wszystkie marzenia o przyszłości dzieci pękają jak banka mydlana.

Ojciec także patrzył na dzieci i ich zabawę. Widział spadającego misia i walącą się wieżę z klocków. Jednak jego oblicze nadal było pogodne. Dopił ostatni łyk herbaty i mówi:

- Dobrze, że dzieci mają nieograniczone możliwości i mogą być kim chcą. Mogą wspiąć się na nasze barki i pofrunąć wyżej od nas.

Zadaniem rodzica nie jest chronienie dziecka niczym kwoka, ale wyposażenie go w umiejętności, dzięki którym poleci wyżej od nas. Nam, rodzicom nie przychodzi to łatwo. Chcemy dać dzieciom to czego nie mieliśmy: czasem więcej miłości, czasem więcej uwagi, czasem więcej możliwości. Jednak w tym wszystkim warto zastanowić się co tak naprawdę chce nasze dziecko. Czy lekcje gry na pianinie naprawdę przydadzą się małemu entuzjaście piłki nożnej? Rodzice mają pokazywać kierunek, lecz to dziecko wykonuje pierwszy krok w przyszłość. Tylko ono może to zrobić – inni mogą mu tylko współtowarzyszyć, a nie prowadzić za rękę. 


Blog




Spodobają Ci się również:

2 opinii

  1. świetny wpis!
    Moniko od świnek - miło mi Panią poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja, mama świnek i ilości trzech sztuk - dziękuję!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Napisz co sądzisz o tym poście?
Pomóż w rozwoju bloga :)

>