Percepcja wzrokowa czyli jak rozwijać wzrok ( i nie tylko) - Agata Wałkowska

 Dziś chciałabym zacząć od pytania: jak ważny jest dla Was wzrok? Jak myślicie, co on Wam daje? Moja pierwsza myśl- mogę widzieć uśmiechniętą twarz mojego prawie 3,5 letniego szkraba. Mogę czytać. Mogę patrzeć na zmieniającą się przyrodę. Niby nic. Ale wyobraźcie sobie teraz, że przestajecie widzieć...Że towarzyszy Wam ciemność. Ilu rzeczy na początku nie potrafilibyście zrobić? Czy brak widzenia miałby jakiś wpływ na Wasze życie?


wzrok, spostzregawczośćChciałabym Wam dziś napisać o percepcji wzrokowej. Czyli o zdolności odbioru bodźców wzrokowych, spostrzegania, rozpoznawania i rozróżniania tego, co możemy zobaczyć. O potrzebie ćwiczenia i stymulowania funkcji wzrokowych.

Czyli trochę teorii na początek. Widzenie to nie tylko oko i jego poszczególne części. To także nerw wzrokowy oraz ośrodek wzrokowy mieszczący się w korze mózgowej. Wszystko to tworzy analizator wzrokowy, który jest odpowiedzialny za odbieranie oraz analizę i syntezę bodźców. Podsumowując funkcjonowanie tego analizatora (brak zaburzeń i wad w każdej z jego części) ma ogromny wpływ na proces uczenia się i nabywania rożnych umiejętności, między innymi umiejętności czytania i pisania. Wzrok ma także ogromny udział w nauce matematyki.
Percepcja wzrokowa ma też „części składowe”. A te przedstawiłam na obrazku.

Aby nie było zbyt naukowo to opiszę Wam krótko co z czym się je:)

Koordynacja wzrokowo ruchowa to najprościej mówiąc „aby ręka chciała zrobić to, co oko widzi i na odwrót”. Czyli sięgam po coś ręką lub nogą i potrafię na to spojrzeć. Jest to zharmonizowanie ruchów oka z poruszającymi się częściami ciała. Kontrolowanie wzrokiem ruchów ciała. Co wbrew pozorom łatwe nie jest- człowiekowi trochę zajmuje nauczenie się wchodzenia po schodach, kopania piłki czy rysowania człekokształtnych stworów a w późniejszym okresie pisania liter ;)

Stałość spostrzegania to zdolność do spostrzegania przedmiotu, który ma stałe cechy jak kształt, wielkość czy położenie. Czyli najprościej mówiąc kwadrat to kwadrat, koło to koło, mimo że może mieć inny kolor, gdzie indziej być namalowane, zrobione, spełnia inną funkcję (koło od auta, okrągła nakrętka itp.).

Figura i tło. To umiejętność „wyjęcia”, wyróżnienia, wyobcowania konkretnego przedmiotu spośród innych. To poproszenie dziecka żeby wyjęło wszystkie łyżki z szuflady ze sztućcami, znalazło dwie takie same skarpetki, czy odnalazło na rysunku wszystkie kółka i kwadraty. Tu potrzebna jest koncentracja i skupienie.

Spostrzeganie położenia przedmiotów w przestrzeni to umiejętność rozpoznania relacji między przedmiotem a obserwatorem, czyli dzieckiem. To wszystko, co jest na prawo, lewo, nad, pod, za, przed, obok mnie. A spostrzeganie stosunków przestrzennych to spostrzeganie kilku przedmiotów względem własnej osoby oraz także stosunków przestrzennych między nimi. Czyli prawa strona moja i osoby stojącej naprzeciwko mnie to nadal ta sama strona. To umiejętność układania puzzli, wskazania odbicia lustrzanego.

Uff, mam nadzieję, że Was nie zanudziłam!

Ale mając wiedzę, co tak naprawdę jest percepcją wzrokowa możemy łatwo wychwycić pewne odstępstwa od normy u swoich dzieci, możemy coś ćwiczyć jeśli wiemy, że dziecko ma z tym problem. Możemy zareagować w odpowiednim momencie.
Co robić, jeśli mamy pewność, że zaburzenia występują lub podejrzewamy, że „coś jest nie tak”? Najprościej- zgłosić się do specjalisty! (nie bójmy się do nich zgłaszać!) Takimi specjalistami są przede wszystkim: okulista i neurolog, którzy będą potrafili określić, gdzie problem leży (czy to nieprawidłowa budowa oka, problem z przewodzeniem nerwów, deficyty w korowej części analizatora) oraz pedagog terapeuta, który wskaże jak pracować z dzieckiem, które ma konkretne zaburzenie/wadę.

W tym poście chciałabym pokazać Wam kilka przykładów zabaw, które będą wspierać prawidłowy rozwój percepcji wzrokowej. Moją bazą zazwyczaj jest drukarka, kartki papieru, obrazki, gazetki, naklejki i wszystko to, co rodzice dzieci w wieku przedszkolnym mają zapewne w domu :)
Ale od początku...

Tak już zostaliśmy stworzeni, że rodzimy się bezradni. Nie umiemy chodzić, mówić, samodzielnie jeść. Podobnie jest z widzeniem. Niestety/stety nasza umiejętność widzenia na początku życia jest bardzo mocno ograniczona. Noworodki widzą rzeczy rozmyte, zamglone. Co my, jako rodzice możemy zrobić? Stymulować! Na rynku jest teraz mnóstwo zabawek, książeczek i innych cudów, które w opisie mają za zadanie wspomóc percepcję wzrokową. Często niestety też osiągają zawrotne ceny. A jeszcze częściej ich możliwości są po prostu naciągane.

Wiem, że trudno rozstać się z pięknymi, różowymi słonikami, błękitnymi autkami, czy pudrowymi kocykami...Ale noworodkom i niemowlętom najbardziej przydatne będą rzeczy w kolorach czerni, bieli, żółci i czerwieni. Czyli najbardziej wyraziste kolory, łatwe do zauważenia. Otoczcie malucha właśnie tymi kolorami! Oczywiście w granicach rozsądku. Na szczebelkach łóżeczka przywiążcie kawałki kontrastowych materiałów, zamiast tryliona pluszaków zainwestujcie w jedną zebrę. Zamiast kupowania karuzeli, która gra, świeci i rusza się z milionem przywieszonych zabawek- zróbcie karuzelę sami.

Tu przykład Czarno-biała karuzela

Nie umiecie szyć? Nic nie szkodzi. Wystarczy czarny marker i kilka rolek po papierze toaletowym- namalujcie paski, kropki lub inne kształty, zawieście nad łóżeczkiem- skupienie malucha gwarantowane!
Jeśli jednak obawiacie się swoich umiejętności plastycznych to macie możliwość wydrukowania tak zwanych gotowców.

Karty, które znajdziecie na tych stronach

Wystarczy wydrukować i bawić się nimi z dzieckiem. Można z nich zrobić karuzelę, książeczkę albo ozdobę pokoju w ramce. Kolejne karty, które znajdziecie tu Karty cz 1 i Karty cz 2 możecie wykorzystać także w zabawie ze starszakami. Znalezienie par wcale nie jest takim prostym zadaniem!

Siedzący maluszek zazwyczaj zaczyna interesować się książeczkami. Zadbajmy więc o to, żeby były dobre pod względem graficznym. I nie chodzi mi o piękne, dizajnerskie książki, w których trzeba się domyślać sensu :) Grafika w książkach dla maluszków powinna być jak najbardziej realistyczna, wyrazista, z zarysowanymi konturami, mniej szczegółowa. Im dziecko starsze, tym więcej szczegółów i fantazyjnych obrazków. Praktycznie każdy przedszkolak uwielbia książki typu „Ulica Czereśniowa”, czy „Miasteczko Mamoko”, gdzie trzeba mocno wytężyć wzrok, by wyszukać swoich ulubionych bohaterów!

Inną atrakcją stymulującą wzrok są rożnego rodzaju lampiony, lampki imitujące nocne niebo, czy wyświetlające różne kolorowe obrazki. Tyle tylko, że takie zabawki kosztują. A wystarczy karton po butach, nożyk i latarka lub mała lampka i gwieździste niebo gotowe!
Do zabaw ze światłem możemy też zaliczyć skonstruowanie własnego teatrzyku cieni 


czy podświetlanego stolika


Nasz teatrzyk został wykonany z kartonu i bibuły, a podświetlany stolik to plastikowe pudło i lampka. Łączenie kolorów, rozróżnianie ich, tworzenie cieni i nazywanie ich jest nie tylko świetną zabawą na długie wieczory, ale także stymulacją wzrokową.

W uczeniu się czegokolwiek bardzo ważną rolę odgrywa ruch. Podobnie jest w stymulacji percepcji ruchowej. Ważna jest zabawa, gdzie rodzic kieruje dzieckiem, mówi jak ma się w danej chwili poruszać, w którą stronę iść, gdzie wejść/wyjść, gdzie coś położyć, gdzie coś odnaleźć. Oczywiście nie mają to być wojskowe komendy, ale zabawa! Stańcie się na chwilę poszukiwaczami skarbów, gdzie dziecko będzie szukało przedmiotu według ustnych wskazówek, z zamkniętymi lub otwartymi oczami. A potem zamieńcie się rolami! Niech dziecko kieruje Wami. Poszukiwanie skarbów możecie też ograniczyć do szukania rzeczy w danym kolorze lub o danym kształcie.


Dla młodszych dzieci możecie dać gotową torbę pełną skarbów, a zadaniem dziecka będzie segregowanie przedmiotów według koloru. Takie sortowanie to także część uczenia się matematyki!
Świetną i dość trudną zabawą jest zabawa w odbicie lustrzane, kiedy jedna osoba ma za zadanie naśladować ruchy drugiej, stojąc przodem lub tyłem do niej. Jak najbardziej wskazane są też tańce. Włączcie swoją ulubiona muzykę i wymyślajcie ruchy, uczcie się nawzajem. Dobrym sposobem na nauczenie dziecka schematu własnego ciała oraz ciała innych są właśnie tańce do takich piosenek, jak „Woogie boogie”, „Głowa, ramiona” i tym podobne.
A gdy już się wytańczycie i nie będziecie mieć sił na zabawy ruchowe- weźcie kilka białych kartek i mazaki, przedmioty codziennego użytku i bawcie się w dopasowanie.


To bardzo prosta i tania zabawa, zamiennik drewnianych dopasowanek, na których można stracić fortunę, a których dziecko bardzo szybko uczy się na pamięć (co rozwojowe już nie jest).
Taką zabawę można robić z wykorzystaniem wszystkiego, co macie w domu. Tu jeszcze dwie wersje. Dopasowanie liści do ich obrazków/cieni oraz układanki z piankowych naklejek. Rzędy naklejek są skserowane, ale równie dobrze można te kształty namalować mazakami.



Trudniejszą wersją jest układanie kształtów z poszczególnych elementów. Tu mozaika ze sklepu typu „wszystko za 5zł”. Dziecko najpierw układa na obrazku, a potem obok.


Na kartkach możecie też tworzyć własne zadania. Wykropkujcie kilka kształtów a dziecko niech połączy je mazakiem. Jeśli macie fana wycinania- niech tnie według narysowanego schematu. Narysujcie po kilka różnych figur a zadaniem dziecka będzie odnajdywanie poszczególnych np. tylko trójkątów, tylko kół, tylko kwiatków. Narysujcie dwa podobne obrazki- niech maluszek szuka różnic.
Zapewne kupujecie swoim dzieciom rożne książeczki z zadaniami, naklejkami, gazetki z ulubionymi bohaterami. Ja również. A że lubię recykling to tych gazetek mam stertę, bo wiem, że można z nich stworzyć jeszcze cuda. Wycięte obrazki z gazet/kalendarzy potnijcie na kawałki (możecie najpierw nakleić na kartonik żeby było bardziej trwałe) i macie już gotowe puzzle. Zacznijcie od dwuelementowych, przeciętych po liniach prostych, potem tnijcie na ukos.



Wdzięcznym materiałem do zabaw jest też papier do pakowania prezentów. Tu stworzyłam z niego grę domino, która świetnie ćwiczy percepcję wzrokową. Możecie też oczywiście sami stworzyć tradycyjne, wykropkowane!


Klocki, czy to lego, czy drewniane także świetnie nadają się do ćwiczeń wzrokowych. Maluch może je segregować ze względu na kolor, czy kształt. Ułóżcie też wieżę- niech dziecko ułoży tak samo od początku, bądź uzupełnia już zaczętą. Ułóżcie dwie wieże różniące się jednym lub kilkoma szczegółami, zadaniem dziecka będzie wskazanie podobieństw i różnic.
To tylko namiastka tego, co można robić „w ramach” rozwijania i stymulowania percepcji wzrokowej. Szukajcie zabaw na blogach, inspirujcie się nimi, czytajcie dobrą literaturę i przede wszystkim- pokazujcie dzieciom świat. Mówcie z jakich elementów się składa, zwracajcie uwagę na szczegóły takie, jak piękny kwiat na łące, duża kałuża, fajne auto. Ale pokazujcie także ogół, zmieniającą się przyrodę, niebo za dnia i w nocy. Bądźcie przewodnikami we wzrokowej podróży waszym maluszków!


Podziel się:

3 komentarze :

  1. "niemowlętom najbardziej przydatne będą rzeczy w kolorach czerni, bieli, żółci i czerwieni" - tu się nie zgodzę. Teraz na te przedmioty jest po prostu moda, ale mogą one mieć negatywne skutki. Nadmiar kontrastowych zabawek w życiu niemowlaka to przeładowanie bodźcami sensorycznymi - w kategorii wzrok. Efekty? Problemy z zasypianiem, nerwowość, płaczliwość. Kolorowe zabawki dla starszaka, bardzo proszę, ale niemowlak powinien dorastać wśród spokojnych barw, najlepiej z rejonu natury czyli zieleni, brązów, szarości, beży i błękitów, jakieś ecru, żadnych czarnych krzyży na ścianie (modna tapeta), żadnych ostrych zygzaków na pościeli itd. Nadmiarem bodźców też można zaszkodzić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Agata Wałkowska30 sie 2015, 00:01:00

    Tak jak napisałam- wszystko w granicach rozsądku. Albo zabawka, albo kocyk albo obrazek kontrastowy. Nie wszystko naraz, nie cały czas, bo rzeczywiście może dojść do przebodźcowania.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Napisz co sądzisz o tym poście?
Pomóż w rozwoju bloga :)

 
Designed by OddThemes & Distributed by Free Blogger Template