Co zrobić by dziecko polubiło matematykę?- wpis Agaty Wałkowskiej

Napisała - sobota, sierpnia 29, 2015

Było o percepcji wzrokowej, było o małej motoryce a dziś będzie o matematyce! Matematyce dla maluchów i starszaków.  Czyli co zrobić, żeby dziecko polubiło matmę.
Jakiś czas temu przeczytałam pewien artykuł Ścisłe panny. Talenty matematyczne traci się już w szkole podstawowej ...i się przeraziłam. Bo jest prawdziwy. Przypomnijcie sobie czasy szkolne i lekcje matematyki. Dla większości z was pewnie to była udręka. Uczenie się tabliczki mnożenia „na blachę” przechodził praktycznie każdy. Próba nadążania za materiałem i unikanie odpowiedzi przy tablicy. Próba „przeskoczenia” kolejnych etapów mimo ich niezrozumienia. 

A czy musi tak być z naszymi maluchami?

Jak przygotować malucha do uczenia się matematyki w szkole, aby uniknęło niepowodzenia? Dziś chciałabym pokazać Wam kilka prostych sposobów na oswojenie i polubienie „królowej nauk”. Będzie zabawowo, przyjemnie i wielozmysłowo! I będzie też kilka materiałów do pobrania. Moja bazą do prowadzenia wszelkich matematycznych aktywności są publikacje Pani Edyty Gruszczyk- Kolczyńskiej. Szczerze polecam Wam lekturę jej książek i artykułów. 

Ale zacznijmy od początku. Matematyka kojarzy nam się głównie z liczeniem (to pozostawiam na koniec i tego będzie najwięcej!). Ale to nie wszystko. Matematyka obejmuje także orientację przestrzenną, klasyfikację, rytmy, ważenie, mierzenie, geometrię! Wydaje się dużo. Ale tak naprawdę wiele rzeczy ćwiczymy z dziećmi nie mając świadomości, że właśnie przyczyniamy się do rozwoju pojęć matematycznych! Właśnie, ćwiczymy- aby dziecko zrozumiało i przyswoiło nowe informacje musi działać. Nie wystarczy siedzenie i wpatrywanie się w tłumaczącego rodzica/opiekuna/nauczyciela. Dziecko musi zobaczyć, dotknąć, sprawdzić, powąchać, porzucać, posmakować...Doświadczyć. Czyli działać wielozmysłowo. Na konkretach. Dziecko nauczy się co to jajko jeśli je kiedyś rozbije, porówna ugotowane i surowe, usmaży sobie jajecznicę lub upiecze ciasto z rodzicem, pójdzie do kurnika. Nie wystarczy obrazek i podpis. Tak samo jest z matematyką. Dziecko będzie wiedziało co to jest liczba pięć jeśli pozna jej kształt i odrysuje w piasku, policzy pięć ulubionych autek, czy lal, skoczy z piątego schodka albo pojedzie na piąte piętro w bloku. Albo zje pięć kostek czekolady :) Żeby czegoś się nauczyć musimy działać! 

Od czego zacząć? Od uświadomienia sobie, że dziecko musi być gotowe (dojrzałe) do uczenia się matematyki (tej typowo szkolnej). Że pewnych etapów nie powinno się przeskakiwać, opuszczać. Że niektóre dzieci potrzebują więcej czasu do opanowania informacji (o czym często nauczyciele zapominają). Dziecko, które jest dojrzałe do uczenia się matematyki osiągnęło etap myślenia operacyjnego. Literatura podaje „widełki”- zazwyczaj jest to wiek między 7 a 11 lat. Oczywiście każde dziecko jest inne i może być gotowe wcześniej lub później. Dzieci, które nie osiągnęły tego etapu (czyli są dalej na etapie przedoperacyjnym- myślenia konkretno- wyobrażeniowego) mogą bardzo szybko doświadczyć niepowodzeń jeśli treści nie będą dostosowane i będzie się od nich wymagać więcej, niż są w stanie zrozumieć. Jak rozpoznać, czy dziecko jest na etapie operacyjnym, czy przedoperacyjnym? Sprawdzić :) Dla porównania tabelka!

myślenie

Odsyłam Was do publikacji „Dlaczego dzieci nie potrafią uczyć się matematyki” oraz „Dzieci ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się matematyki” wyżej wspomnianej Pani profesor Gruszczyk- Kolczyńskiej. Oraz oczywiście do przedszkolnej biblii „Dziecięca matematyka”! Warto te treści przestudiować! 

A teraz przejdziemy do praktyki, bo jak wiadomo- praktyka czyni mistrza! 

Orientacja przestrzenna- to nie tylko rozeznanie i świadomość własnego ciała, umiejętność pokazania strony prawej i lewej. To także wskazywanie kierunku z perspektywy innych osób, to sprawna orientacja na różnych przestrzeniach, w tym także na kartce papieru (co jest ważne w nauce pisania i w trakcie rozwiązywania zadań matematycznych). To po prostu trzeba ćwiczyć- najlepiej w tańcu i zabawach ruchowych. To zabawa w ciuciubabkę i poszukiwanie skarbów. To malowanie „pod dyktando” (wiem, strasznie brzmi, ale wygląda lepiej!)- na początku na dużej powierzchni typu ściana, potem na dużej kartce na stole, na chodniku, a na końcu- na małej kartce a4. Ćwiczymy wtedy wszystkie nad, pod i inne.

Ważenie i mierzenie łatwo zorganizować w kuchni lub warsztacie! Pozwólcie dzieciom porównywać, co jest lekkie a co ciężkie, co jest lżejsze, a co cięższe. Pokażcie, że pusta szklanka jest lżejsza niż napełniona wodą. Że kilogram mąki to dużo, a dwa już bardzo ciężko podnieść jedną ręką. Zabawa z wymyślaniem własnych przepisów na znane potrawy- np. naleśniki służy umiejętności wyważania odpowiednich proporcji składników. Porównujcie długości ciastolinowych węży, szalików czy chustek. Zmierzcie pokój ilością kroków, porównajcie, który mur z klocków jest dłuższy- z czerwonych, czy niebieskich. 

W nauce geometrii bardzo przydatną pomocą jest tangram. Jeśli nie macie takich klocków to nic nie szkodzi- możecie sobie taki tangram wydrukować! Tu link Tangram Game Są tam od razu wzory do układania.

Przydatna jest także mozaika- oprócz nazw poszczególnych figur, dziecko ćwiczy percepcję wzrokową. 


Możecie pobawić się w układanie lustrzane. Układacie wzór z figur, przykładacie lustro i próbujecie układać odbicie. Później lustro można zastąpić sznurkiem/kreską i po prostu wydać polecenie układania lustrzanego. Wydaje się łatwe, ale czasami dorośli mają problem z tym problem!

I teraz przechodzimy do liczenia! Nasz synek jest fanatykiem liczbowym, więc matematyki u nas na co dzień dużo. A nawet bardzo dużo. Fascynacja zaczęła się od tego, że kiedy mały miał gorszy apetyt przez wychodzące zęby, liczenie poszczególnych łyżek obiadu uspokajało go i dawał się karmić. Potem była rehabilitacja, gdzie poszczególne ćwiczenia wykonywaliśmy umówione kilka razy a mały razem z nami liczył i wtedy ćwiczył chętniej. A codzienna jazda winda sprawiła, że szybko opanował liczebniki porządkowe. Jak widzicie, nie trzeba dużo nakładu pracy żeby oswoić malucha z liczeniem. 

Oprócz naszych chęci do nauki matematyki tak naprawdę nie trzeba dużo. Jeśli mamy guziki, sznurki, miarki, mazaki, kartony i inne podobne to mamy podstawę. Bazę do zabaw i aktywności.

Guziki (podobnie do klamerek) są bardzo wdzięcznym „materiałem”. Bo możemy je wykorzystać do przeróżnych zadań. Guziki można segregować, nie tylko ze względu na kształt, ale także ze względu na kolor, wielkość, ilość dziurek. Mogą służyć jako liczmany. Przeliczanie zbiorów guzików wcale nie jest łatwe. Dziecko może sprawnie liczyć, ale na pytanie, ile w danych zbiorze jest guzików może nadal wymyślać. Tu potrzeba czasu i ćwiczeń na zrozumienie, iż ostatnia wymieniona liczba to ilość guzików w zbiorze. Możecie dziecku napisać na kartce cyfry i zadaniem malucha jest położenie tylu guzików, ile wskazuje cyfra. Lub namalujcie kwiatki/biedronki/czy inne stonki i zadaniem dziecka jest położenie tylu guzików, ile jest owadów. 


Z guzików także możecie układać rytmy. Ułóżcie wzór i dziecko układa taki sam. Albo kończy rytm. Tu ważne jest około trzykrotne powtórzenie rytmu, czyli guzik czerwony/niebieski/zielony/czerwony/niebieski/zielony/czerwony/niebieski...i dopiero wtedy dziecko kończy rytm i układa dalej. 

Idzie jesień, więc wykorzystajcie to- liczmanami mogą być kasztany lub jarzębina. 


Porównywanie liczebności zbiorów (czy jest tyle samo, gdzie jest mniej, więcej) na początku pokazujemy poprzez parowanie poszczególnych przedmiotów. Mamy cztery kasztany i cztery żołędzie. Dziecko układa w pary i stwierdza, czy jest tyle samo, czy ileś kasztanów, czy żołędzi zostało. Można wtedy wprowadzić znaki mniejszości i większości. My zrobiliśmy je jako otwarta i zamknięta (znak równości) paszcza krokodyla.

Jeśli chcemy zaznajomić dziecko z wyglądem poszczególnych cyferek to polecam Wam wpis Smartmamy Matematyka sensoryczna Sporo fajnych pomysłów do wypróbowania!

Naszym sposobem było stworzenie tabliczek z szorstkimi cyframi.


Tu w fazie produkcji. Przy każdej cyferce była także odpowiednia ilość kropek, w takim samym ułożeniu jak na kostce do gry (co przydaje się później w grach planszowych!).

Mam dla Was pierwszy prezent! Są to puzzle kołowe. 


Jest tam także zapis rzymski oraz kropki z kostki do gier. Jest wersja kolorowa (która jest na początku dużą podpowiedzią dla dziecka) oraz wersja czarno biała. 

Drukujcie, laminujcie (można tez podkleić kartonikiem lub folią magnetyczną) i wycinajcie!


Uwaga drugi prezent! Kolejne puzzle 


Słodkie, z cukierkami. Dziecko przelicza ilość cukierków i dopasowuje cyfrę. Podpowiedzią tu są rodzaje łączeń. 


Wspaniałym i bardzo przyjemnym sposobem na naukę matematyki są gry planszowe! Wiele szkół i przedszkoli korzysta z tego dobrodziejstwa i wprowadza zajęcia lub programy dodatkowe, gdzie dzieci grają i przy tym dużo się uczą. Na rynku jest ogrom gier, czy układanek matematycznych. Niestety często kosztują bardzo dużo (my zazwyczaj kupujemy używane). Bywa tez tak, że wydajemy ponad 50 złotych a dziecko nie interesuje się grą albo szybko się nią nudzi. Na to jest sposób. Stworzenie własnej gry planszowej! Polecam Wam lekturę słabo dostępnej, ale bardzo dobrej publikacji „Jak nauczyć dzieci sztuki konstruowania gier planszowych” oczywiście wcześniej wspomnianej Pani profesor.


Na zdjęciu widać naszą pierwszą grę. Typową ścigankę, gdzie trzeba przebyć trasę od startu do mety. Oczywiście z ulubionymi bohaterami bajkowymi. 

Przed stworzeniem własnej gry trzeba ustalić jej zasady. Jak się zaczyna i jak kończy, w jaki sposób można wygrać. Na początku może to być zwykły wyścig. Z czasem możemy dodawać specjalne pola. U nas to znaczek ze Starym Pitem i Superciuchcią. Pierwsze oznacza utratę kolejki, a drugie trzy pola do przodu. Znaczek z Wiolą oznacza wybór tunelu, czyli trasy jaką będzie się przebywało dalej. Kolor tunelu wybierany za pomocą kostki z kolorowymi kółkami. 

Do każdej gry możecie dodać coś od siebie. Coś, co chcecie poćwiczyć z dzieckiem. Usprawnić.

Fajną grę pokazały Pomysłowe Smyki Gra Magiczne Pudełka Choć zadań jest dużo to pomysł absolutnie fantastyczny! 

Prostą grę możecie zobaczyć na blogu Kreatywnika Była sobie żabka mała, matematyka dla najmłodszych Innym wariantem takiej gry z kostką może być układanie pociętego obrazka, gdzie poszczególne elementy będą podpisane odpowiednią ilością kropek, jak na kostce. 

A jeśli nie macie czasu ani chęci na tworzenie własnych planszy to skorzystajcie ze świetnej bazy na stronie Basiowe gry Drukujecie i macie gotową grę!

I znowu mam coś dla Was! Dwie gry. Cyferkowe bingo i troszkę trudniejsza gra z trójkątami.


Kółko z cyferkami trzeba zamontować na pinezce, coś jak koło fortuny. Strzałeczkę wskazującą trzeba sobie samemu zrobić :) Są dodatkowe puste plansze i koło, więc możecie pokombinować z innymi cyframi lub obrazkami! Przydadzą się guziki, fasolki lub wycięte kółeczka żeby zaznaczyć wylosowane cyfry. Jeśli plansze będą zalaminowane to wystarczy mazak suchościeralny!

Drugą grą, a w sumie układanką są trójkąty. 


Jest kilka wariantów gry. Pierwszy najłatwiejszy- układanie jak domino- kolor do koloru. Można też odszukiwać takich samych kolorystycznie trójkątów.

Wersją trudniejszą jest układanie według koloru i podliczanie kropek na łączeniach. Starszaki mogą zapisywać działania. Dla młodszych przydadzą się fasolki/guziki/cekiny/korale- tyle ile wyszło kropek po połączeniu, tyle dziecko dostaje koralików- na koniec podlicza je samodzielnie. Warto ustalić na początku gry do ilu punktów łącznie się gra np. do 30, kto pierwszy tyle uzbiera ten wygrywa. Albo gra do znudzenia i na koniec podliczanie kto ma więcej, ile jest wspólnie itd.

Można też podzielić się trójkątami np. po 6 i należy wtedy je tak układać, aby było jak najwięcej punktów (to wymaga logicznego myślenia, szacowania i kombinowania :) ).

Kolejnym wariantem jest układanie według ilości kropek- dwie kropki do dwóch, trzy do trzech, niezależnie od koloru. Lub szukanie trójkątów, w których jest taka sama ilość kropek łącznie, niezależnie od koloru. 

Trójkątów jest 40, ale kombinacji z tą ilością i kropkami jest ponad dwieście, można oczywiście sobie dowolnie je pomieszać, drukować itp. W pliku jest dostępny pusty wzór.

To na dziś wszystko, choć naprawdę możliwości zabaw i gier jest mnóstwo. Inspirujcie się, szukajcie i twórzcie!

Jeśli puzzle i gry Wam się spodobały to pokażcie to! Zdjęcia, linki do swoich wpisów z użytymi materiałami dodajcie pod zapowiadajką na FB Kreatywnego Oka!


Spodobają Ci się również:

4 opinii

  1. Bardzo, bardzo polecam bloga o matematyce dla młodszych dzieci,
    MAMATYKA: http://mamatyka.blogspot.com/

    Na moim blogu pod etykietą "matematyka" też znajdziecie sporo pomysłów (dla nieco starszych dzieci),
    zapraszam: http://bajdocja.blogspot.com/search/label/matematyka

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Napisz co sądzisz o tym poście?
Pomóż w rozwoju bloga :)