Jak rozwijać mała motorykę u dzieci - Agata Wałkowska

Napisała - sobota, maja 16, 2015

Moje dziecko pisze jak kura pazurem a rysunki i malunki śmiało można uznać za „sztukę nowoczesną”- czyli rzecz o małej motoryce i problemach z nią związanych. Który rodzic nie wzruszy się patrząc na krzywą laurkę z koślawym napisem „kocham mamę i tatę”? Który rodzic nie zachwyca się plastelinowym aniołkiem zrobionych przez pięcioletniego szkraba, choć tak naprawdę bardziej przypomina kurę albo wieloryba? No właśnie. Dla nas rodziców każda krzywo nakreślona literka, każdy koślawy aniołek są piękne.



I mamy prawo tak uważać. Mamy prawo się zachwycać. Ale w pewnym momencie mamy też prawo zacząć się martwić...

Często już w przedszkolu rodzice słyszą, że ich mały artysta odbiega od normy. Prace plastyczne na tle innych wyglądają jakby zrobiło je dziecko z młodszej grupy. Tak, nie każdy musi być Michałem Aniołem. Jasne. Ale każdy powinien umieć zjeść zupę łyżką i zapiąć sweter na guziki. Podpisać się pod umową o kredyt w banku. 

Więc w czym problem? W małej motoryce. Rodzice starszaków, czyli dzieci w wieku wczesnoszkolnym (zerówka, klasy 1-3) słyszą też o zaburzeniach funkcji grafomotorycznych, czyli najprościej ujmując- problemach z pisaniem i rysowaniem, trzymaniem długopisu/kredki itd. 

Mała motoryka to precyzja ruchów i sprawność palców i dłoni. To sprawność manualna potrzebna do opanowania pisania. Jej obniżenie może powodować późniejsze niepowodzenia szkolne.

Czasami problemy z małą motoryką wynikają z poważniejszych zaburzeń takich, jak mózgowe porażenie dziecięce, obniżone lub wzmożone napięcie mięśniowe, zaburzenia integracji sensorycznej, uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego. Wtedy dzieci powinny być pod opieką odpowiednich specjalistów (nie bójmy się do nich zwracać o pomoc!) oraz mieć odpowiednio dobraną terapię. W większości jednak przypadków to „leniwe” rączki, które były słabo stymulowane i ćwiczone. Ale da się to zmienić!

Już w okresie niemowlęcym dłonie i palce stanowią podstawę poznawania świata- to nimi dziecko dotyka twarzy i piersi mamy. To nimi wpycha sobie kolejne zabawki (oby tylko!) do buzi. To nimi poznaje świat zaczynając raczkować. To, jak rozwiniętą ma sprawność dłoni i palców (chwyt pesętkowy) widzimy po ilości okruszków znikających z podłogi! 

O dalszym rozwoju małej motoryki i grafomotoryki możecie poczytać tutaj Centrum Głoska - Bo on nie musi być artystą. A także tutaj  Manipulant i manipulantka czyli post o rozwojach-chwytu i  tutaj 

Dlatego warto wspomagać rozwój małej motoryki od urodzenia. Bodźce dotykowe odbierane przez maluszka trafiają do mózgu, w którym są przetwarzane i dzięki temu wie, co się dzieje z jego ciałem. Zapytacie- jak to ćwiczyć? To proste, wystarczy się trochę pobrudzić :) Oczywiście jest mnóstwo zabawek i pomocy edukacyjnych wspierających rozwój motoryki małej, ale dziś chciałabym się skupić na wykorzystaniu przedmiotów użytku codziennego. Na wykorzystaniu rzeczy, które każdy z nas znajdzie w kuchni, łazience lub piwnicy czy schowku na narzędzia. Na zabawach „na szybko”. Podam Wam kilka przykładów aktywności, które nie wymagają praktycznie żadnego wkładu finansowego. Będą one podzielone na 2 obszary- pomieszczenia w domu, które dziecko często eksploruje! 

Zacznijmy od kuchni!



O masach możecie także przeczytać na blogu Ilony ( #10 mas plastycznych )

DOMOWA CIASTOLINA (z bloga Kreatywny Maks)

Składniki:

  • 2 szklanki mąki 
  • 1 szklanka soli
  • 2 łyżki oleju
  • 1 łyżka kwasku cytrynowego
  • 1,5 szklanki wrzącej wody


Ostrożnie wymieszać, jak trochę się wystudzi wyrobić rękoma.


DOMOWY PIASEK (z bloga Mama w domu)

  • 4 szklanki mąki
  • 0,5 szklanki oleju


Wszystkie wymieszać. Wychodzą z niego niezłe babki :)


CIASTOLINA ŁAZIENKOWA (z bloga Kreatywnik)

  • odżywka do włosów
  • mąka ziemniaczana


Proporcje musicie dobrać sami, wszystko zależy od rodzaju odżywki :)

MYDLANO- PAPIEROWA MASA (z bloga Kreatywnik)

  • 3 kostki startego mydła
  • 2 szklanki gorącej wody
  • 1 rolka papieru toaletowego


Papier podrzeć na drobne kawałki, dodać mydło i zalać gorącą wodą. Wystudzić i ugniatać.


GĘSTA PIANA MYDLANA

  • starkowane mydło
  • wrząca woda
  • mikser 

Proporcje 1:2 (czyli jedna porcja mydła na dwie porcje wody). Mydło i wrzątek miksujemy na szybkich obrotach. Przyda się duża miska! Można dodać barwniki spożywcze.


Wszystkie zabawy oczywiście trzeba dostosować do dziecka i jego upodobań. Starszaki ciastoliną mogą wyklejać narysowane ulubione księżniczki czy auta, konkretne kształty i formy a maluszkom wystarczy samo gniecenie i robienie kulek. Ciastoliny warto wymieszać z naturalnymi barwnikami jak kakao, papryka, kurkuma, sok z buraka. Wtedy pobudzają nie tylko zmysł dotyku, ale też węchu! Wszelkie materiały sypkie, jak kasze i mąki mogą służyć nie tylko stymulacji dotykowej, ale za ich pomocą można również ćwiczyć koordynację wzrokową ruchową- tu zalicza się wszelkie przesypywanie, przenoszenie za pomocą sztuców i innych narzędzi kuchennych a także odwzorowywanie figur, liter i cyferek.


Piankę do golenia lub gęstą pianę mydlaną możemy wymieszać z barwnikami lub farbkami plakatowymi. Tak przygotowana farba może posłużyć małemu artyście w ozdabianiu kabiny prysznicowej lub wanny! 

Klamerki są o tyle wdzięcznym materiałem, że oprócz małej motoryki mogą ćwiczyć mnóstwo innych funkcji. Można z nich układać sekwencje, tworzyć zbiory według koloru lub materiału, z jakiego są zrobione (plastik, drewno), można je także przeliczać. 

To tak naprawdę niewielka część zabaw i aktywności, które wspomagają małą motorykę. Szukajcie, inspirujcie się blogami, włączcie swoją kreatywność! 


Spodobają Ci się również:

6 opinii

  1. Nigdy nie nauczyłam się kolorować bez wyjeżdżania za linię, całe życie bazgrałam jak kura pazurem. Nie przeszkodziło mi to się dostać na architekturę PW za pierwszym razem. To tak na pocieszenie. W dzisiejszym świecie motoryka mała jest zupełnie nieprzydatna. Czy muszę dodawać, że odręczne pismo jest mi potrzebne tylko przy autografach na papierze listonosza? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Agata Wałkowska18 maj 2015, 08:41:00

    Motoryka mała to nie tylko umiejętność podpisywania się. To praca dłoni i palców potrzebna do zapięcia guzików, zamka w kurtce, zawiązania sznurowadeł, posługiwania się linijką, zjedzenia obiadu łyżką, zrobienia ładnego makijażu czy lepienia kulek śniegu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam widzę ośmioletnie dzieci w butach na rzepy, w kurtkach na rzepy, na co cywilizowanemu człowiekowi linijka, makijaż to w cywilizowanym świecie rzez zbędna, do lepienia kulek palce nie są potrzebne. Moje dziecię umiało lepić kule mając 1,5 roku, rysowało twarze mając 2 lata z hakiem, bez żadnych motorycznych ćwiczeń. No chyba że zaliczymy do nich taplanie się w błocie za pomocą łopatki, bo nie lubi błota dotykać. :) Mała motoryka jest oczywiście ważna, ale umiejętności zdobywane dzięki niej są archaiczne i rzadko się je używa w dorosłym świecie. Kto pisze odręcznie, kto zapina guziki, kto sznuruje buty? Większość obuwia dla dorosłych nie ma ani guzików, ani sznurówek, dorosły człowiek tylko się podpisuje na wydrukowanych dokumentach, wcześniej przygotowanych na komputerze. Ja bym raczej dzieci od małego wdrażała w urządzenia dotykowe i umiejętność pisania bezwzrokowego na klawiaturze. To im pomoże w życiu bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieci są zazwyczaj zachwycone jak mogą się umazać, coś pościskać, dotknąć klejącego i z doświadczenia wiem, że mają przy tym OGROMNĄ FRAJDĘ :) małej motoryki uczą się przy okazji. Świetny artykuł !!! Na jutro mam misję zrobienia domowej ciastoliny.

    OdpowiedzUsuń
  5. W efekcie prawidłowego rozwoju motoryki małej (precyzyjnej) nie tylko doskonalimy swoje dłonie. Tego typu ćwiczenia wpływają również na rozwój struktur mózgowych odpowiedzialnych za rozwój mowy oraz myślenie/rozumienie.
    Dodam tylko, że nie jest to tak, że dziecko z problemami z motoryką małą po prostu nie będzie umiało zasznurować buta, czy napisać czegoś odręcznie. Będzie przejawiało problemy z wieloma czynnościami powiązanymi z motoryką małą, nawet z takimi, których my na co dzień jako związanych z mm nie postrzegamy.
    Mój 5,5 - letni syn jest dzieckiem niepełnosprawnym fizycznie - owa niepełnosprawność objawia się właśnie niesprawnością jednej z dłoni (samej dłoni i palców właśnie) i choć druga ręka jest sprawna problemy pojawiają się przy czynnościach dnia codziennego, których do archaicznych bym nie zaliczyła. Problem z samodzielnym ubraniem się, uczesaniem, nałożeniem pasty na szczoteczkę, przytrzymaniem talerza z jedzeniem w jednej ręce, praca na komputerze, czy tablecie z wykorzystaniem jednej dłoni też do łatwych nie należy - o ile z komputerem jakoś się da, problem z tabletem jest taki, że dłoń niesprawna motorycznie nie utrzyma go na tyle, by drugą dłonią móc go obsługiwać, nalaniem wody z dużej butelki do szklanki, czy założeniem samego buta - nie mówiąc o jego zawiązaniu (tak, używamy rzepów).
    Motoryka mała jest ważna, jeśli możemy pomóc - poprzez zabawę - w jej rozwijaniu - róbmy to. Oczywiście nic na siłę i z umiarem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochanie, ale Ty mylisz dwie rzeczy. Co innego wspomaganie chorych kończyn za pomocą fizjoterapii (same ćwiczenia z ciastoliny to za mało przy niedowładzie),co innego ogólne wspomaganie czucia głębokiego i integracji sensorycznej, bo do tego mała motoryka jest bardzo dobra. Generalissimus ciastolina nie nauczy dziecka wiązać sznurówek ani pisać, nie ma co się łudzić. Tylko ćwiczenia pisania rozwiną pisanie i tylko ćwiczenia wiązania sznurówek nauczą wiązania sznurówek. Zresztą teraz dorasta pokolenie wychowane na tej modzie i większych matołów świat od wprowadzenia obowiązkowej edukacji szkolnej nie widział. Ktoś wychowany na komórkach i grach komputerowych będzie cudownie pisał smsy dwiema rękami, ale nie napisze listu pięknym pismem, bez szans, choćby lepił plastelinę przez całe przedszkole. Tę umiejętność się traci. Ja po latach korzystania z klawiatury nie potrafię napisać równo trzech zdań.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Napisz co sądzisz o tym poście?
Pomóż w rozwoju bloga :)