Zabawy na dworze kiedyś i dziś

Napisała - piątek, kwietnia 17, 2015

Kiedy myślę o swoim dzieciństwie, o tych zabawach, w które bawiliśmy się kiedy miałam te kilka lat uśmiech ciśnie się na usta. Pewnie rodzicom nie raz włos na głowie się jeżył i musieli kombinować by zapewnić minimum bezpieczeństwa. W co się bawiłam 20 lat temu, a w co się bawi teraz Adaś?

Jako dziecko byłam niemożliwym stworzeniem. Wszędzie mnie pełno było, byłam rozrywkowa i pomysłowa.

Jako 14 miesięczny bobas załatwił sobie pobyt w szpitalu bo poparzeniu kawą. Okropne rany, na szczęście nie pamiętam tego. Przetaczano krew i inne. Mam jeszcze tę kartę! Data przybycia 06.12.1986 r, data wypisania 24.12.1986 r. 

Czadowo!

A potem w 1989 r operacja przepukliny. Kiedyś były takie białe ciężkie duże cegły. To do reklamówki i przenosiłam sobie, budowałam domki. Ciałko jednak 3,5 letniego dziecka nie dało rady i klops! Operacja, a potem oszczędny tryb życia przez 6 tygodni! To ci dobre!

By ograniczyć moje zapędy w zabawie rodzice traktowali mnie środkami na sen, nie było innej rady! 
Im byłam starsza tym nie było lepiej. Budowanie domków z cegieł, desek, starych drzwi...

Przez płot miałam koleżankę, nie daleko kolejne i koledzy. Szkolne boisko rzut beretem, stała paczka pod nosem więc i zabaw bez liku!!

Guma!

Ha! To były czasy. Guma od majtek, później już taka "prawdziwa" do skakania, jednak to nie to samo. Co najmniej 3 osoby były potrzebne lub 2 i drzewo. Różne rodzaje podskoków, przekładania, coraz wyżej i wyżej! Całe przerwy w szkole to była zabawa na dworze, a jak pogoda była nie taka to na szkolnych korytarzach.

Źródło: Sjusk

Berek, chowany, podchody

Im więcej tym lepiej! Teren wyznaczony, grupa zebrana więc czas zabawy. Niekiedy do nocy, gdy już prawie nie było nic widać. W podchodach teren prawie cała wieś, dwie duże grupy, kreda i hulaj dusza! Po drzewach się chodziło, po niskich dachach czy w krzakach. 

Piłka!

A jakże! Turnieje piłki siatkowej albo mecze piłki nożnej. Nikomu nie wpadło do głowy żeby iść do domu bo nudno! Później to nawet grali mecze między sąsiednimi wsiami. Ile ludzi przychodziło patrzeć jak grają, 

Nawet maluchy pełne entuzjazmu kibicowały a w przerwach papugowali starszych.

Palant

Oj trzeba było się nabiegać, narzucać, na odbijać! Ale jaka kondycja była. 

Skakanka

W szkole była taka duża więc na dwie osoby kręciły a kolejne osoby wskakiwały do środka. Wyliczanka i zabawa po pachy.

Poza tym..

Łażenie po drzewach, przesiadywanie całą paczką pod szkołą. Pewnie znalazłoby się jeszcze więcej gier i zabaw. 

A jak jest dziś? W co się bawią dzieci?

Adaś ma kontakt z innymi dziećmi w szkole, na placu zabaw lub jak mamy gości. Mieszkamy w takim miejscu, że obok jest tylko jeden sąsiad a Adaś nie ma kompana do zabawy. Dlatego też muszę zorganizować mu miejsce tak, by mógł bawić się zarówno sam, jak i z rodzicami czy innymi dziećmi.

Trampolina, o której pisałam wczoraj jest hitem, ale gdy skaczą dwie osoby. Świetna sprawa. Jak przyjeżdżają do nas goście, trampolina jest super miejscem.



Gra w piłkę. Adaś uwielbia piłkę nożną, więc musi być ona zawsze! Zazwyczaj to Adaś i Tata są w jednej drużynie a ja w przeciwnej. Jaki wynik meczu obstawiacie?

Zjeżdżalnia. Zbudowaliśmy domek ( można podobne kupić gotowe), na którym jest umocowana zjeżdżalnia. Czasem dzieciaki pchają się w kolejce, by jak najszybciej zjechać i kolejny raz być pierwszym.

Wchodzenie po drzewach. Ma swoja ulubiona jabłonkę na którą włazi. Teraz jestem spokojniejsza, ale jak był młodszy włos mi się jeżył na głowie!

Berek, chowany, piaskownica, sieje zboża. A gdy przyjeżdżają dzieci bawią się w typowo chłopięce zabawy.

Wędkowanie, spacery, bieganie po łące, zaoranym polu.

Teraz z perspektywy czasu widzę troskę rodziców o mnie. Jednak miałam dużo swobody i świetne zabawy! Adaś ma podobnie, chodź teraz dużo też techniki - tablety, laptopy z którymi muszę konkurować by poszedł na dwór się bawić.

Bym zapomniała! Badminton, łyżwy i sanki w zimie. Jednak za oknem wiosna więc zabawy typowo na ciepłe dni.

Dorzucicie swoje propozycje? W co się bawiliście jako dzieci? Czy uczycie tych zabaw swoje dzieci?



Spodobają Ci się również:

5 opinii

  1. My na szczęście nie musimy póki co konkurować z tabletem czy smartfonami, Martynka lubi na nich grać ale na hasło: idziemy na dwór, rzuca wszystko i pędzi się ubierać ;)) A z zabaw takich z naszych lat młodości, gramy w klasy i w skakankę się uczymy i coraz lepiej Martynce to wychodzi

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie które zabawy są ponadczasowe!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gosia Pietrzycka17 kwi 2015, 23:30:00

    Kluchy (piłka o ścianę bloku i się jakoś przeskakiwało przez nią,
    trzepak- fikołki itp..,
    państwa miasta (coś się rysowało- jakieś okręgi, pola zabierało.. nie pamietam
    kapsle- pstrykanie trasami do dziur w ziemi itp..
    klasy- wyrysowane kreda na chodniku- rzucanie kamieniem 1, 2,3...
    guma, skakanka,
    w sklep- kamienie- pieniądze, rośliny itp- produkty ze sklepu
    karty na kocu
    sekrety- okienka ze szkiełek zakrywały wykopany dołek- a tam coś (roślinki itp skarby)
    podchody (strzałki, zaznaczone miejsca itd)
    raz dwa trzy Baba Jaga patrzy..
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jako posiadaczka dwóch starszych braci musiałam dobrze grać nie tylko w piłkę, ale i w kapsle! Z innych zabaw to podchody i poszukiwanie ukrytych skarbów z dziwnymi zadaniami po drodze np. wypicie wody z ogórków kiszonych - pamiętam to do dziś bleee!

    OdpowiedzUsuń
  5. Za moich czasów najlepszym sposobem na kontuzje były wrotki (ktoś w kasku chyba by drugi raz nie wyszedł w tym ustrojstwie na ulicę, bo by się wstydził po pierwszej reakcji kolegów) u dziewczyn, a deskorolka u chłopaków. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Napisz co sądzisz o tym poście?
Pomóż w rozwoju bloga :)