Dziecko w kuchni - czy warto dziecko angażować w prace kuchenne ( wyniki ankiety)

Napisała - środa, lutego 04, 2015

Odkąd sięgam pamięcią Adaś towarzyszy mi w kuchni. Jako niemowlak leżał sobie, obserwował, jak zaczął chodzić łapki wkładał gdzie tylko mógł, wywalał łyżki i garnki. Teraz zaś, gdy wszedł w poważny wiek ( w końcu chodzi do szkoły!) potrafi sporo zrobić. A jak jest w innych domach?


Kilka dni temu stworzyłam ankietę, by sprawdzić jak to jest u innych. Czy rodzice zapraszają swoje dzieci do kuchni, czy pomagają maluchy przygotowywać posiłki, sprzątać itp. Wyniki tejże ankiety poznacie już za chwilkę.

Po co ją w ogóle stworzyłam?

Na blogach parentingowych czasem widać dzieci w kuchni, podczas prac, często też czytam że coś tam maluchy narobiły coś, rozsypały coś, dosoliły zupę. A jak jest w tej niechwalącej się części? 

Może najpierw jak jest u nas. Adaś zawsze był do mnie przywiązany, zawsze lubiłam coś z nim robić, lepić czy gotować. 

On nie broił po cichu, a ja miałam go na oku i wspólnie spędzaliśmy czas. To procentuje. Z chęcią pomaga robić schabowe, smażyć naleśniki czy myje przyrządy kuchenne.

I ta radość w oczach, gdy każdy podziwia jego pracę, że już tak dużo u mnie, że tak się stara. Do tego to nas wspólny czas, którego nikt nam nie zabierze.

Sama pomoc to nie wszystko. Tu też jest moje zadanie. Muszę zadbać o swoje i jego bezpieczeństwo, zadbać o odpowiedni dobór narzędzi, produktów. 

Tak to wygląda u nas, a jak wygląda sytuacja w innych domach? Ankietę wypełniły anonimowo 104 osoby, którym bardzo dziękuję za swój czas! Na pewno bym znalazła jeszcze lepsze formy pytań, może byłoby ich więcej, byłyby inne. Jednak jak na pierwszy raz i tak ankieta spełniła swoje zadanie. 




Jakie wnioski? 

Rodzice z chęcią chcą spędzać tak czas z dziećmi. Mimo że różnie się układa, nie zawsze mamy jednak ten czas, starają się go wspólnie spędzić przy czym uczą dzieci prawidłowych zachowań, bezpieczeństwa, higieny i zdrowego żywienia. 

Mnie jako rodzica, który aktywnie działa w kuchni z dzieckiem bardzo cieszy, że inni również z taką ochotą podchodzą do tego. Mimo bałaganu, chaosu szukają w tym wszystkim szczęśliwych chwil, nowych umiejętności i dzieci i u siebie. 

To czas dla nas! W tej ciągłej bieganinie, wyścigu za pieniądzem znajdujemy chwile, by pokazać że nie jesteśmy robotami i kochamy swoje dzieci, nawet gdy brudzą. Duma ze wspólnego wypieku czy sałatki jest wtedy ogromna! 

Żeby nie było, ze gołosłowna jestem. Oto przykłady z życia wzięte jak spędzamy czas w kuchni.

Adaś lubi opisywać co będzie robił po kolei. Tak też powstała Zupa Kalafiorowa by Adaś


Dbamy o zdrowe surówki i sałatki. Wspólnie robiliśmy Sałatkę z ogórków i białej kapusty.


Czasem tez Adaś mnie uczy. Jak nie wiecie jak zrobić pączki, zajrzyjcie koniecznie do tego posta.


Były również kanapki duszki, czyli kreatywne kanapki na domowy piknik!


A całe mnóstwo kulinarnych wariacji odbyło się w pierwszej edycji Dziecka na Warsztat.


Na filmiku miał 2,5 lata! Mimo bardzo słabej jakości, widać jak pomaga smażyć naleśniki i tańczy. Teraz sam wlewa ciasto na paletnię a czasem przewraca na drugą stronę.



Dla tych którzy się wahają czy brać dzieci do kuchni, zapraszam na początek wpisy i prezentację wyników ankiety.

Dla rodziców z ankiety wielkie brawa! Mimo że czasem cierpliwości braknie na pewno czas wspólnie spędzony zaprocentuje. Widząc po nas, wiem to na pewno.


Co daje mi takie wspólne kucharzenie?


  • wspólny czas
  • pogłębianie więzi między nami
  • poznaje zasady bezpiecznego używania narzędzi kuchennych
  • uczy się gotować/sprzątać
  • poznaje przyprawy, produkty
  • czuje się ważne
  • podnosi się jego pewność siebie
  • bawi się, miło spędza czas
  • ćwiczy motorykę małą i sensorycznie

To tylko kilka podpunktów dla których warto działać z dzieckiem w kuchni. A jakie są wasze odczucia? Może coś dołożycie? Coś byście dodali, a może czegoś zabrakło?

Liczę na Wasz głos.

ps nie zamienię naszego wspólnego gotowania na nic innego!

Spodobają Ci się również:

5 opinii

  1. kolejny raz potwierdza się, że ze wszystkiego można zrobić zabawę - u nas J. jest głównym motorem moich kulinarnych eksperymentów i oboje cieszymy się ze wspólnego czasu w kuchni :)
    ciekawy pomysł na "badanie opinii" i post - wyszło super!

    OdpowiedzUsuń
  2. ON ONA I DZIECIAKI4 lut 2015, 22:15:00

    My często gotujemy wspólnie, ale nie ważne co się robi, ważne że razem

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż Oli jest jeszcze malutki przygląda się każdym przyrządzanym przeze mnie posiłkom. No, chyba że śpi :) Jestem przekonana, że warto angażować dzieci w prace domowe... trzeba tylko pamiętać o zachowaniu bezpieczeństwa

    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja jeszcze za niemowlęcych czasów leżała na przewijaku ustawionym na dwóch stołkach i asystowała przy przyrządzaniu posiłków. Potem zrobiła się bardziej ruchliwa, to było trudniej, ale zawsze jakoś się do kuchni dostała. A jak zaczęła chodzić, to już tylko po to, by nauczyć się otwierania lodówki. Piekarnik też musiała pozwiedzać, a co. Teraz rzadko asystuje, bo jest b.samodzielna czyli mówiąc krótko - bardzo przeszkadza, a nawet uniemożliwia obranie ziemniaków na przykład. Zabiera tacie obieraczkę, podłubie w ziemniaku przez trzy sekundy i nieobranego wrzuca do zlewu. I tak z każdym ziemniakiem. Jak tata weźmie inna obieraczkę, to znowu mu wyrywa i tak w kółko. Dlatego tata gotuje głównie podczas jej kąpieli. Ja to nawet nie chcę, żeby ona umiała gotować. Od tego są faceci ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ilona świetna wyszła ta ankieta! Mnóstwo świetnych pomysłów :) Namówiłaś nas na wspólnie wykonaną kolację ... a więc do boju! ZNACZY SIĘ DO KUCHNI :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Napisz co sądzisz o tym poście?
Pomóż w rozwoju bloga :)