Jestem wędkarzem! - Dziecko na Warsztat

Napisała - czwartek, czerwca 26, 2014

Czas na ostatni warsztat z z cyklu Dziecko na Warsztat. Tym razem nie było wyznaczonego tematu, pełna dowolność, pomysłowość i oczekiwanie co kto pokaże. Od początku wiedziałam o czym będzie nasz warsztat. To coś co bardzo lubimy, co Adaś uwielbia i nie pamięta już od kiedy lubi chodzić na ryby. Wędkarstwo to coś co kręci całą rodzinę!


Wędkarstwo to sposób na spędzanie wolnego czasu. To czas na ćwiczenie cierpliwości, spokojnego siedzenia, spostrzegawczości i wspólnego spędzania ulotnych chwil. Jeszcze będąc w ciąży w brzuchem wielkim na kolanach łapałam ryby na bagnie. Ba! Już jako dziecko latałam z wędką z kija, ze spławikiem z piórka i patyczka. Potem dorobiłam się prawdziwej wędki i się zaczęło!

Na taką z kija łapałam karpie ponad 2 kilowe! Liny, bąki, płotki. Ach to były czasy!

Adaś już od bąbla chodził na ryby z różnym skutkiem. Raz siedział i łapał, innym razem chodził z podbierakiem i łapał ukleje. A jeszcze innym razem biegał, skakał, moczył łapki w wodzie, hałasował, psocił się. Coraz starszy, coraz lepie ryby, zna ich coraz więcej. 

Nie może też zabraknąć książek o przyrodzie, wędkarstwie. Na urodziny dostał 2 książki o wędkarstwie, które przegląda, ogląda, z tatą poczytują. Pierwszą z góry ( "Świat Przyrody" opisywałam kiedyś tutaj)












Teoretycznie już wiemy co nie co czas, zapoznać się z częścią praktyczną czyli na czym łapiemy ryby. Zapraszam na film. Adaś jako specjalista od wędkarstwa :) Trochę się wstydził, więc małe podpowiedzi są. Zapraszam! 

Z czego składa się wędka?


Jak znamy już sprzęt , na którym łapiemy ryby czas zapoznać się z zawartością skrzynki Małego Wędkarza. Co bardziej zaawansowany wędkarz jego skrzynka zmienia się w torbę podróżną, gdzie ma o wiele więcej sprzętu, spławików, podbierak, siatkę, podpórki i inne dodatki. Adaś zaczyna kompletowanie swojej skrzynki własnej prywatnej, ale początek jest nie zły.


To co jest na filmach, jest częścią tego co wiemy, umiemy i posiadamy. Mimo to dla początkującego wędkarza, ta wiedza jest przydatna i pozwoli na rozpoczęcie przygody z wędkowaniem.

A teraz z bliska, co Adaś ma w swojej skrzynce?

Spławiki - różnej wielkości, o różnej wadze. Waga spławika podawana jest w gramach. Tu widać spławiki przepływowe. Żyłkę przewleka się przez oczko na dole. Innym rodzajem jest spławik stały, który mocuje się na gumkę i nie przesuwa się na żyłce.




Spławik na świetlik czyli zdejmuje się górną nakładkę, do środka wkłada się świetlik, który się przełamuje i świeci w nocy. 



Końcówka spławika przepływowego. Przez otwór przekładamy żyłkę by luźno spławik "latał".


Stopery - dzięki nim spławik nie ucieka. Wyznacza na jakiej głębokości łapiemy ryby.


Ołów - obciążamy poniżej spławika, by mógł stać we wodzie. Dajemy tyle gram ołowiu, ile waży spławik.


Kołowrotek - są różne rodzaje. Ważne jednak jest na początek by lekko chodził, nie skrzeczał. Ważnym elementem jest też sprzęgło. Nazywane też hamulcem, jest konieczne. Gdy je skręcimy, ryba nie będzie rozwijała nam sama żyłki, gdy będzie próbowała uciec z żyłką.


Wobler - na drapieżne ryby typu szczupak, sum , okoń. Udaje prawdziwą rybkę podczas łapania. W tej technice nie używa się spławika. Ta technika to spinning. Zrzucamy wędkę i delikatnie ściągamy, wtedy wobler czy błystka płynie, a w pogoni za nią płynie drapieżnik.


Krętliki -  do jednego końca przywiązuje się żyłkę, do drugiego przepon z grubszej żyłki o długości 15-30 cm, na którym mocujemy haczyk. Gdy ryba się zerwie, stracimy tylko haczyk i przypon, nie cały osprzęt.


Haczyki - im większe, tym większe ryby możemy łapać.


Żyłka - musi być mocna by nie zerwała nam się ryba. Nie może być poplątana ani pozaginana, wtedy słabnie jej moc. Są różnej grubości i o różnej mocy, czyli do jakiej wagi wytrzymują.


Odczepiacz - nie wiem jak fachowo się nazywa, ale służy do odczepiania haczyków z pyszczka ryby. Czasem ryba połknie haczyk, wtedy dzięki temu łatwo można go odczepić. Widać na filmie jak Adaś próbuje wyjąć haczyk.



Dzwonki - zakładamy na żyłkę. Gdy ryba bierze, zaczynają dzwonić





Jako że haczyki są bardzo ostre, trzeba z nimi uważać. Jeśli się nie uważa...


Mam nadzieję że odrobinę przybliżyliśmy Wam nasze hobby. To jest garstka tego co wiemy. Adaś sam dopominał się by jeszcze kręcić z nim filmiki, czemu już koniec? On chce jeszcze! Żałował tylko że nie wystąpi w TV :D Gwiazdor mi rośnie. 

Wybaczcie ale idziemy właśnie powędkować. Zabrakło tu siatki na ryby, podbieraka i podpórek ale to może w kolejnej części ;)

Był to post, już ostatni z serii Dziecko na Warsztat. Od września 2 edycja!


Spodobają Ci się również:

10 opinii

  1. Zbyt nerwowa jestem by siedzieć i moczyć kij ;) Ale podziwiam tych, co potrafią. No i efekty łowienia też lubię jeść ;) (Oprawiać już nie :P)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nadaję się tylko do jedzenia, łowienie i oprawianie są nie na moje nerwy hihi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha u nas kto łapie ten resztą też się zajmuje :)

      Usuń
  3. Coś czuję, że w wakacje zaangażuję dziadka i wybiorę się z dzieciakami na ryby :) Skoro byli w stanie wstać o 5 rano, żeby pojechać na grzyby, to to też powinni wytrzymać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie ;) Tylko uważajcie bo strasznie wciąga! Planujemy posiedzieć na nockę by Adaś zobaczył jak się łapie ryby ze spławikiem na świetlik.

      Usuń
  4. Ach, łowiłam kiedyś ryby z dziadkiem, który był zapalonym wędkarzem.

    Bardzo duży ten Wasz warsztat! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tak :) Ale temat można by jeszcze ciągnąć ;)

      Usuń
  5. Dla mnie wędkarstwo to nudy: p i choć warsztaty bardzo ciekawie opracowaliście to chyba się nie przekonam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale mi się zachciało świeżo złowioną rybkę zjeść, eh:) A z Was to prawdziwi profesjonaliści! Gratuluję Adasiu!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Napisz co sądzisz o tym poście?
Pomóż w rozwoju bloga :)