Dywizjon 303 czyli Dziecko na Warsztat ( historia)

Napisała - poniedziałek, kwietnia 28, 2014

Czym zainteresować 11- latka?

Pomysłów na warsztat historyczny mieliśmy kilka.
Pierwotnie miał być wirtualny spacer po Toruniu i legendy związane z naszym niezwykłym miastem. Jednak ten temat podjęło jeszcze kilka innych mam. :) Dlatego ostatecznie z niego zrezygnowaliśmy, choć tak naprawdę cała dokumentacja jest gotowa w folderze. Może jeszcze kiedyś nadarzy się ku temu okazja, by ujrzała światło dzienne.
Pomysł nr 2 był związany z "Mitologią" Jana Parandowskiego, gdyż moje dziecko zgłosiło chęć udziału w konkursie historycznym i przez dwa miesiące dzień po dniu studiowało lekturę i wszystko to, co z nią związane. Pomysł upadł, bo mama zachorowała na brak czasu.
Ostatecznie temat warsztatu historycznego podjął tata, czym żonę swą niezmiernie ucieszył. :) Po cichu i w tajemnicy Wam powiem, że mama zna się tylko na historii ukochanego Torunia i okolic. Cała reszta tematu może nie istnieć ... brrrrrrrr ...


Zatem pomysłodawcą warsztatu historycznego jest TATA Daruś.
A co wymyślił?
O tym w dalszej części naszego posta.
Gdy dowiedzieliśmy się o warsztacie historycznym, długo zastanawialiśmy się, jaki temat w nim poruszyć. Karolek lubi oglądać filmy i czytać książki historyczne o II wojnie światowej.
Ostatecznie wybór tematyki padł na Bitwę o Anglię, konkretnie na samoloty, które brały w niej udział. Inspiracją do podjęcia tego tematu była odkopana na strychu moja książka Arkady Fiedlera pt. "Dywizjon 303".



Kiedy byłem w wieku Karola, uwielbiałem tę książkę i zamiłowanie do niej postanowiłem przekazać synowi. Po przeczytaniu lektury, Karol obejrzał dostępne 
w Internecie filmy o polskim dywizjonie.


\



Wtedy zaczął marzyć, aby kiedyś złożyć samoloty, o których była mowa. Teraz nadarzyła się okazja spełnić to marzenie, które tak naprawdę było i moim marzeniem. Nasze zmagania z modelarstwem zaczęliśmy od wyprawy do sklepu, gdzie zaopatrzyliśmy się w kilka potrzebnych do zrealizowania tematu, modeli.


Najpierw dokładnie powycinaliśmy i posklejaliśmy samoloty myśliwskie RAF - u. Przez kolejnych kilka dni warsztat oblegały modele Luftwaffe.





W trakcie sklejania rozmawialiśmy z synem na temat danych technicznych i znaczenia w walce poszczególnych maszyn.



Kiedy wszystkie modele były posklejane, przyszła pora na malowanie taktyczne. Do wyboru mieliśmy kilka wariantów kolorystycznych. Wybraliśmy te, które najwierniej oddawały rzeczywistość walki w latach 40 - tych.








Na koniec każdy z samolotów otrzymał właściwe mu oznaczenia.



W trakcie sklejania zrodziła się wspólna myśl, aby w przyszłości złożyć model, który będzie latał. Niedługo wakacje, a jak bardzo się chce, to marzenia się spełniają.

Pozdrawiam
Tata Karola

Ach Ci mężczyźni! Zawsze trzymają sztamę.
Z drugiej strony, miło jest patrzeć na wspólne działania ojca i syna.

Zapraszam też do zerknięcia na blogi pozostałych mam biorących udział w projekcie.

Miłej lektury.

Autorka wpisu : Ilona Bożejewicz

Spodobają Ci się również:

24 opinii

  1. Och, cudny! U mnie Księciunio średnio raz w tygodniu przynosi z biblioteki kolejny film o słynnych samolotach bojowych. I tak się zdarzyło, że wczoraj oglądał z tatusiem (hm, to też znamienne;)) o De Havilland Mosquito. Ależ się Księciunio zdziwił, że to był drewniany samolot.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój mąż już nie może się doczekać kiedy chłopcy dorosną do sklejania modeli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też nie mógł się doczekać, by spełnić swe marzenia z dzieciństwa hi hi

      Usuń
  3. Fajna sprawa. Dla chłopca ciekawe zajęcie, integracja z tatą, kreatywni rozwija... Czego chcieć więcej? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie widzieć rodziców i dzieci razem działających.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szczególnie zaangażowanego ojca. To rzadki widok, choć ja nie mogę narzekać.

      Usuń
  5. Wspaniałe! Uwielbiam samoloty, choc moje dziecko nie podziela mojej fascynacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej może nie, ale z pewnością są i będą inne wspólne fascynacje.

      Usuń
  6. Super warsztat ;)!! Ja też uwielbiam samoloty i sklejanie! Bardzo fajny temat!!

    OdpowiedzUsuń
  7. gdy adi był w wieku karola również sklejał modele samolotów, pasja owa przegrała z grą na gitarze, (Y) super warsztat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karol ma wiele pasji. Jedną z nich jest historia, a szczególnie tematyka drugiej wojny światowej.

      Usuń
  8. Brawo dla taty! Piękny warsztat, aż mi się przypomniało, kiedy to ja jeszcze byłam dużo młodsza i długie godziny spędzałam przy moim tacie, a ten o męstwie i umiejętnościach naszych wojskowych, w tym i lotników mi opowiadał. Eh...

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny pomysł. Chłopaki i samoloty, czy może być coś bardziej interesującego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och ci moi chłopcy to ciągle coś wspólnie robią. A z samolotami to długo się tajniaczyli, łobuzy. :)

      Usuń
  10. Fajnie, jak rodzice zarażają swoimi pasjami dzieci ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam ten wpis z moim Jaśkiem. On też by chciał sklejać modele, ale niestety na Tajwanie są nie do kupienia. A tak w ogóle - super tatusiowi ten warsztat wyszedł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tatuś dziękuje za mile słowa.
      W samoloty koniecznie musicie się zaopatrzyć podczas wizyty w Polsce.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas. Napisz co sądzisz o tym poście?
Pomóż w rozwoju bloga :)