Przyjaciele Holly Webb- Miś, Kotek i Piesek

Napisała - sobota, marca 29, 2014

Holly Webb. Obijało mi się to nazwisko o uszy już nieraz. Seria "Animal Magic", "Molly Magic" a teraz nowa seria "Przyjaciele Holly Webb" podbijają serca młodych czytelników. Autorka pisze bestsellerowe książeczki o zwierzętach, które podbijają cały świat! Ale co jest w nich takiego cudownego, że chwytają za serce? A czy Nas one zauroczyły czy wręcz przeciwnie?
Mieliśmy okazję zapoznać się z nową serią, która miała premierę 3 marca tego roku. "Przyjaciele Holly Webb" to 3 różne książeczki o zwierzętach. Tym razem bohaterami są kotek, piesek i miś. Każda historia jest inna, ale łączą je dzieci, które stają w życiu przed pewnymi problemami i troskami.


Kolorowe okładki, bajkowe postacie przykuwają oko i zachęcają do zajrzenia do środka. Tam czekają szare kartki, duża czcionka i brak obrazków. 

Czy jednak treść jest na tyle ciekawa ze nie przeszkadza tu jakoś kartek i brak ilustracji?




"Czekoladowy Piesek" to historia o niby zwykłym piesku, ale jednak okazał się wyjątkowy. Czok czyli czekoladowy piesek z dużymi czekoladowo-brązowymi oczami, o barwie sierści zbliżonej również do czekolady.
Amy wraz z rodzicami i siostrą jadą nad morze na wakacje. Droga strasznie się wszystkim dłuży. Dziewczynki narzekają, Czok ( piesek) też nie jest zachwycony siedzeniem w klatce. Mama w zaawansowanej ciąży źle znosiła upalną podróż. W końcu dojechali na miejsce. Domek nad morzem był różowy jak krewetka i okazało się że dziewczynki będą musiały dzielić pokój. Amy nie była zachwycona tym pomysłem, jednak musiała się przyzwyczaić do wspólnego mieszkania. Gdy urodzi się dzidziuś Lara i Amy będą mieć wspólny pokój i będą musiały się jakoś zgodzić.

Spędzały cale dnie na plaży wypatrując na skałach syren. Lara wierzyła że istnieją i na pewno je spotka. Nic takiego jednak się nie stało. Wrócili do domu i Amy jechała zaraz na obóz harcerski, i mimo że tak długo na niego czekała nie był dla niej szczęśliwym czasem. Powrót też nie okazał się fajny. W jej pokoju już mieszkała Lara. Zawładnęła część pokoju, chciała wieszać obrazki syren, ale Amy nie mogła się na to zgodzić! Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie! Rozżalona dziewczynka uciekła z domu. Czok jej towarzyszył w tym spisku. Później mama pojechała do szpitala, Lara miała mieć urodziny i tort w kształcie syreny a tu nie ma kto go zrobić! Same problemy przez tego dzidziusia! Cały świat Amy wywrócił się do góry nogami...

Co takiego stało się podczas ucieczka Amy? Czy w końcu Lara dostała wymarzony tort? Czy dzidziuś okazał się taki zły? A co w ty wszystkim robi Czok? Czy piesek pomógł przetrwać trudne chwile?




A może coś bardziej tajemniczego byście chcieli poczytać  z dziećmi? Jeśli tak to poczytajcie opowieść "Szukając misia" . Książka, w której przeplata się wątek piracki, szkolnych problemów a także tajemniczego lokatora w szklarni Taty.

Ben, Cassie i Tata mieszkali w nowym domu. Tato zatrudnił robotników by przebudowali schody, zrobili remont domu. Cassie była bardzo śmiała, nie wstydziła się nikogo, Ben natomiast był jej przeciwieństwem. W szkole się z niego wyśmiewano, że jest do niczego, bo nie umie grać w piłkę. Chłopiec za to był bardzo dobry w rysunkach. 

Jeden z robotników przypominał dziewczynce pirata. Chciała udowodnić bratu że ma rację. Coraz bardziej w to wierzyła, gdy wykopali dół, który miał się okazać dołem na ich skarb! Robotnicy rozwiali jej wątpliwości, gdy usłyszała że to pułapka na niedźwiedzie! Teraz dopiero Cassie była zaciekawiona. Przecież w ich ogrodzie musiał gdzieś mieszkać miś! Obserwowała przez okno czy niedźwiadek się pojawi i jednego wieczoru mignął się jej. Ben jej nie uwierzył, dopóki się sam nie przekonał, że coś tam faktycznie jest.

W szkole Ben miał problemu z kolegami, ale to się zmieniło gdy któregoś dnia doceniony przez robotników rysował na przerwie obrazek jak misie grają w piłkę. Od tego czasu wszyscy zachwycali się rysunkami Bena i chcieli by rysował ich portrety, a był w nich znakomity! 

Sytuacja się komplikuje, gdy remont się kończy. Żadne z dzieci nie chce by odeszli. Ktoś w końcu miał dla nich czas i doceniał ich. Tata w końcu przejrzał na oczy, a nawet uwierzył że w ogrodzie mają lokatora, który uwielbia krokieciki! A co było dalej?

Czy problemy Bena się skończyły? Czy Cassie pogodziła się z odejściem robotników? Czy byli oni piratami? Czy Tata w końcu zobaczył co jest dla niego tak na prawdę ważne? Czy Miś miał w tym swój udział?



Jeśli jesteście ciekawi dlaczego kotek z ostatniej opowieści ma na imię Pingwin, poczytajcie.

Alfie od 2 lat ma w domu kota Pingwina. Przybłąkał się więc go przygarnął z rodzicami, nikt się po niego nie zgłosił, więc został. Był z niego ogromny łasuch! Miał być na diecie tylko trudno było ją trzymać. 

Razem z chłopcem chodził do ogrodu sąsiadki, która była schorowana i nie dbała o ogród. Wymykał się ukradkiem i spędzał na jabłonce całe godziny. Sytuacja się zmienia gdy do starszej pani przeprowadza się jej córka i wnuczka. 

Grace zaczęła chodzić do klasy Alfiego. Na domiar tego pani nauczycielka poprosiła by się nią zajął bo mieszkali w sąsiedztwie. Skończyło się chodzenie do ogrodu sąsiadki. To już nie była jego jabłoń, bo mieszkała tam nowa dziewczynka. Nawet podkradała mu kota! Przekupstwa działały na Pingwina i czasem nie wracał nawet do domu na noc.

Alfie był zrozpaczony bo nawet kota mu zabrała! Wszystko się zmienia, gdy babcia dziewczynki trafia do szpitala a Pingwin ginie. Chłopiec jest przekonany, że Grace go po prostu przetrzymuje, a prawda była taka, że kot poszedł i zaginął. Wspólnie postanowili go odnaleźć.

Czy im się udało? Czy kot ich zbliżył do siebie? Co z babcią dziewczynki? Gdzie podział się kot? Jak skończyła się ta historia?




Szczerze mówiąc dla Adasia książki te są jeszcze za długie. Poczekają na swoją kolej i na pewno nie pójdą w niepamięć. Za to ja przeczytałam je z czystą przyjemnością i wręcz nie mogłam się oderwać nim nie skończyłam całej. Czasami Adaś też słuchał jak czytam i było widać że go to interesuje, bo historie nie są nudne, akcja fajnie się dzieję i język jest prosty i łatwy do zrozumienia.

Historie takie prosto z życia pomagają się utożsamiać z własnymi problemami i nie raz okażą się te książki pomocne. Nie dziwię się, że autorka Holly Webb odnosi takie sukcesy. Książki są na prawdę fajne, lekko się je czyta i brak ilustracji nie jest w ogóle problemem. Historia tak pochłania czytającego i słuchającego że nie ma czasu na oglądanie obrazków. Sceny z książki same przelatują przed oczami, jakbyśmy to my byli bohaterami książki.

Są to książki zarówno dla dziewczynek jak i dla chłopców. Nie rozróżniam żeby ta była bardziej dziewczyńska a inna bardziej dla chłopców. Troski z jakimi się spotykamy dotykają wszystkich dzieci i dorosłych. A zwierzęta lubi chyba każdy, więc tym bardziej książka zainteresuje młodych czytelników.

Nie pozostaje mi nic innego jak podziękować autorce za tak fajne, ciekawe książki dla dzieci ( i nie tylko). 

Każda taka książka kosztuje 14,90 zł, więc nie jest to dużo. Autorkę znacie, a na polski przełożyła Małgorzata Bortnowska.

Polecają je również Radio Bajka oraz czas Dzieci.

Twórczość Holly Webb zobaczycie w Wydawnictwie Znak





Spodobają Ci się również:

7 opinii

  1. Bardzo lubię twórczość Holly Webb, a książeczki o zwierzątkach należą do moich ulubionych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabyś dowiedzieć się, jak ujędrnić swoje ciało i pozbyć się cellulitu, a także zmniejszyć rozstępy? Zapraszam Cię na najnowszą notkę na moim blogu, gdzie wszystko opisałam :)

    http://www.stormofhormones.blogspot.com

    Zapraszam serdecznie!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja córka uwielbia!

    P.S. Cellulit robi się z czytania? :P

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas królują póki co książeczki obrazkowe...albo takie z krótkim łatwym tekstem jak np.kurcze pieczone które jest u nas hitem od paru tygodni))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja córcia uwielbia te książeczki przyznam, że i ja bardzo lubię czytać je na dobranoc.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Napisz co sądzisz o tym poście?
Pomóż w rozwoju bloga :)