Odbijanki, kartki, karczochy czyli Kahlan 84 na Gościnie!

Napisała - sobota, września 14, 2013

Dziś Mama, które tworzy coś innego. Też szyje ale nie ubranka czy poduszki ale odbijanki. Wiecie co to jest? Jeśli nie to musicie poczytać ten wywiad. Agnieszka to wyjątkowa osoba. Pełna pomysłów, mądra i niesamowita. Prowadzi blog Kahlan 84 . Nie przedłużam i zapraszam!  

Kim jesteś na co dzień? Czym się zajmujesz?

     By odpowiedzieć na to pytanie musiałabym pisać i pisać, a i tak nie wiem czy by mi się udało. Prywatnie mamą dwóch urwisów i żoną :) Niepoprawną optymistką z tysiącem planów, z których jedynie część udaje mi się zrealizować, ale przynajmniej mam do czego dążyć. Zawodowo prowadzę działalność i zajmuję się redakcją tekstów. W wolnych chwilach, których ostatnio mam zdecydowanie za mało, rękodziełem. Prowadzę też blog (http://kahlan84.blogspot.com), a właściwie kilka blogów.



Co jest twoją pasją?
Dzieci, pływanie, rower, książki, książki i jeszcze raz książki, góry.
Rękodzieło, którym zainteresowałam się w pierwszej ciąży i tak już zostało. Zmieniam czasami techniki, powoli odkrywam te ulubione, w których czuję się najpewniej i eksperymentuję z nimi. Moje twory powstają szczególnie wieczorami, gdy synowie już śpią.
W okresie przedświątecznym to przeważnie tzw. karczochy, czyli wstążeczkowe bombki i pisanki. To może zabrzmieć dziwnie, ale wbijanie setek szpilek w styropian mnie odpręża, szczególnie po cięższym dniu. Z tego samego powodu mam kilka haftów :) Uwielbiam, gdy z małych kawałków wyłania się „coś”. Staram się poza znanym układem tasiemek wymyślać nowe i myślę, że mi się to udaje. Dużą radość i satysfakcję sprawiają mi powracające osoby. W tym roku miałam bardzo miłą sytuację. Dostałam prywatną wiadomość przez jeden z portali rękodzielniczych od osoby, która w zeszłym roku kupiła ode mnie kilka pisanek. Nigdzie nie zapisała moich danych i nie mogła mnie znaleźć, podobno przez dwa tygodnie przeglądała internet, bo koniecznie chciała ponownie zamówić u mnie i nawet jej nie przeszkadzał dłuższy termin realizacji spowodowany zaawansowaną ciążą i zbliżającym się porodem. Pamiętam też dość specyficzne zamówienie na... smocze jaja :) Były potrzebne jako rekwizyty na wieczór panieński organizowany wokół „Gry o tron”.
W pozostałym okresie skręcam przeważnie kartki wykonane quillingiem, czyli z pasków papieru. Tu też staram się zmieniać układy, wymyślać swoje, nie kopiować pomysłów innych. Przeważnie robię kartki dla znajomych, takie bardziej spersonalizowane. W sklepiku (Artillo) są głównie na chrzest i ślubne trochę bardziej uniwersalne, ale można też zamówić wedle potrzeb inne (kolorystyka, układ, okazja, format, napis). Chyba te zamawiane i czasami specyficzne bardziej mnie cieszą, bo są swego rodzaju wyzwaniem. Padają też pomysły, czy wytyczne, których sama bym nie zrobiła i dzięki temu coś nowego wprowadzam.



Od kiedy szyjesz podkłady do odbijania? Skąd taki pomysł?


Mam dwóch synów i będąc w drugiej ciąży przeglądałam zdjęcia ze starszym i na wielu całkiem udany kadr psuła tetra. Tetra na ramieniu, tetra odłożona na łóżeczku, pod buzią w wózku. Wszędzie jej pełno. Niewątpliwie jest praktyczna, ale nie najpiękniejsza. Chciałam tego uniknąć przy młodszym. Kupując wyprawkę znalazłam podkłady na ramię z ceratką i wycięciem z jednej strony na szyję. Zamówiłam jeden, ale mnie rozczarował, sztywny, za długi, nie można wrzucić do pralki, jedynie ręcznie – to nie dla mnie w połogu. Do najpiękniejszych też nie należał :) Już przy Mikołaju zaczęłam używać flaneli w formie podkładu pod główkę do łóżeczka i czasami zarzucałam ją sobie na ramię, złożoną na pół. Przeglądając zagraniczne blogi – chciałam uszyć przenośny przewijak – trafiłam na odbijaczkami tetrowymi przeszyte bawełną. Pomysł mi się spodobał. Trochę pozmieniałam. Użyłam flaneli zamiast tetry, zaokrągliłam rogi, zrobiłam wcięcia z dwóch stron. To ostatnie było podyktowane praktyką. Mąż jest leworęczny, ja praworęczna i odbijamy dzieci na różnych stronach. Tworząc podkłady zależało mi na uniwersalnym zastosowaniu i intuicyjnym. W środku nocy nie chciałam szukać wcięcia, a zarzucić. Poza tym część wzorów ma wyraźną górę i dół i wcięcie z jednej strony by je ograniczało. Z czasem zaczęłam dodawać uwielbiane przez mojego malucha metki do części odbijaczków. Dzięki temu zyskały więcej zastosowań. Spodobały się kilku osobom i zrobiłam też dla nich na zamówienie. Zbieram opinie i zastosowania są przeróżne: podstawowe jako podkład na ramię, do otarcia buzi, ale też do łóżeczka i wózka pod główkę w razie ulania, jako czysta przestrzeń w odwiedzinach, te z tasiemkami służą do zabawy, leżąc na brzuszku maluch nie tylko ma swój kawałek tkaniny, ale jeszcze może gryźć, ciągnąć metki. Nie wiem jak na inne dzieci, ale na moje to działa zaskakująco uspokajająco, a wręcz je usypia. Dlatego robię też miętolmetki. Z popularnego ostatnio i fantastycznie miękkiego minky, albo z flaneli (czasem dodatkowo połączonej z welurem bawełnianym).'



Tworzysz również kartki okolicznościowe. Możesz o nich opowiedzieć Jaka to technika, jak się je tworzy?

Próbowałam różnych sposobów zdobienia kartek, m.in. haftu matematycznego, techniki pergaminowej, stempli, ale to quilling mnie wciągnął. Wszystko powstaje z pasków papieru, które odpowiednio się skręca otrzymując różne wzory geometryczne, z połączenia których można tworzyć choćby kwiaty, zwierzęta. Staram się by każda kartka była inna, co jest jedną z zalet rękodzieła. Zdarza mi się robić w podobnym układzie, ale z innymi dodatkami, jeżeli są podobne, to często na wyraźne życzenie. Cały czas uczę się nowych sposobów. Rozszerzam proponowane wzory, wykorzystując także husking (nie tyle skręcanie papieru, co zawijanie wokół odpowiednio wbitych szpilek, grzebienia).
Mam chyba artystyczne ADHD, bo gdy za długo robię jedną rzecz, np. kartki, to muszę coś zmienić w układzie czy formacie albo przerzucam się wtedy na karczochy, maszynę do szycia, decoupage, szydełko lub frywolitkę, kimekomi – część dopiero w fazie bardzo początkowej.

Co ci sprawia największą frajdę podczas tworzenia?

Zadowolenie obdarowanej osoby :) Chociaż to już „po” raczej. Lubię wyzwania, robienie czegoś nowego, choć podobnego, próby łączenia kolorów, zmiany, szukanie sposobu na udoskonalenie, łączenie technik. Tworzenie mnie niesamowicie uspokaja i relaksuje. Nigdy nie podejrzewałam się o zacięcie artystyczne, moja rodzina do tej pory jest zdziwiona, gdy się okazuje, że daną kartkę czy bombkę zrobiłam, a nie kupiłam, bo zawsze młodsza siostra uchodziła za osobę zainteresowaną „tymi rzeczami”. Cieszę się, gdy ktoś podsuwa mi nowe pomysły, wyzwania. Mam taką jedną osobę, która mnie „męczy” co jakiś czas, a spróbuj tego, albo „może zrobisz mi to” i jestem jej za to niezmiernie wdzięczna. Gdyby nie jej wpływ pewnie robiłabym jedynie dla siebie, ewentualnie rodziny, a tak odważyłam się pokazać to co tworzę innym i po pozytywnym odzewie uwierzyłam w siebie. Podoba mi się to, że na pierwszy rzut oka czasami dana technika jawi się niczym czarna magia, a gdy się w nią zgłębi, poczyta, to okazuje się, że można i nie jest to takie trudne. I że jeszcze wiele można się nauczyć.



Jak są fajne dni, są i gorsze. Jakie spotykasz problemy podczas tworzenia?
Pierwszym i najważniejszym jest brak czasu. Najgorsze są chyba te dni, gdy się nastawiam, że wieczór należy do mnie, w głowie tysiące pomysłów i planów, a coś wypadnie i mimo chęci się nie da. Drugim jest moja niepewność i swoisty perfekcjonizm. Mimo pozytywnych opinii, ponownych zamówień zdarza mi się że po zrobieniu np. kartki coś mi się niej podoba, zauważam wszystkie mikro błędy, widoczne tylko dla mnie. Co dziwne często po upływie czasu nabieram dystansu, zaczyna mi się podobać i nie wiem o co mi wcześniej chodziło. Ostatnio przyszli znajomi i chcieli kartkę na urodziny mamy. Powiedziałam, że nie mam, ale mogę zrobić, tylko niech podadzą mniej więcej kolorystykę. Kartonik z już zrobionymi stał akurat na biurku, a w nim kilka z napisem „W dniu urodzin”. I ich zdziwienie, że jak to nie mam, a tu tyle. Tylko, że to te, które mi z jakiegoś powodu nie odpowiadały i leżą, czekając na lepszy czas, pomysł na zmianę, a wg nich były super. I to jest problem, zrobię, innym się podoba, a ja widzę wady. Chociaż to kwestia gustu. Kilka miesięcy temu wykonałam kartkę, z której byłam wyjątkowo zadowolona, moje kolory, układ, wszystko super, a najdłużej w sklepie była :) Poza tym często zamiast jednej kartki robię trzy czy cztery by był wybór, tylko czy to problem... Raczej nie. Trzeci... nagle kończy się klej, szpilki, albo materiał, a przecież było go tyle i robiąc zamówienie nie kupiłam. To frustrujące, bo zostaję z pomysłem, materiałami, a brakuje jednej małej rzeczy i koniec. Czasami można wykorzystać coś innego, ale nie zawsze.

Skąd czerpiesz pomysły i inspiracje?
Różnie, bardzo różnie i do końca sama nie wiem. Czasami coś powstaje z potrzeby, jak odbijaczki i ciumkatki, a zostaje na dłużej. Czasami coś mi nie wyjdzie w zaplanowanym układzie kartki i muszę kombinować, a efekt jest lepszy niż zamierzony. Często ktoś pyta czy tak a tak by się dało i po kilku kombinacjach jest – np. bombka z inicjałem czy smocze jajka w większym rozmiarze co wymaga innych tasiemek i układu :) Z natury – tu kwiaty. Z internetu. To wspaniałe źródło inspiracji. Jest wiele osób, które tworzą prawdziwe arcydzieła i chcą się dzielić wiedzą. Ich pomysł można wykorzystać inaczej, połączyć z tym co się wcześniej robiło i uzyskać odmienny efekt.



Masz jeszcze jakieś pasje?

Wspomniane książki i książki. Czytam nałogowo, z rynkiem wydawniczym związane były moje studia i teraz praca. Wspiera mnie w tym mąż i nie jestem pewna, które z nas ma większego bzika. Starszy syn codziennie nas namówia na kilkanaście bajek, książeczek, opowiadań. Młodszemu podsuwamy kontrastowe, które go już interesują, spacerując opowiadam historie.
I może nie pasja a ostatnio mała obsesja na chustonoszenie. Uwielbiam i namiętnie noszę. Dziecko się uspokaja, ja mam swobodę i – co ważniejsze – wtulonego szkraba, który ufnie na mnie zasypia.
Rower w utajeniu. W okresie „przed dziećmi” bardzo dużo jeździłam. Nasza podróż poślubna była rowerową wyprawą. Był etap jazdy z fotelikiem i starszym, potem ciąża i przerwa, ale już czekam na moment, w którym Dominik będzie mógł z nami jeździć i ponownie się zacznie.



Sprzedajesz swoje dzieła? Gdzie można je kupić?

Tak, chociaż ostatnio raczej robię na zamówienie, bo nie mam czasu, by przygotować coś do wystawienia w sklepiku. Przeważnie wystawiam na artillo (Artillo), pokazuję też na facebooku (Ozdoby na FB). Najlepiej kontaktować się właśnie przez fb lub mailowo.
10. Czy przygotowałabyś dla Nas - czytelników kurs jak zrobić taka kartkę metodą quillingową? Nie jedna osoba pewnie skorzysta z Twojego tutoriala.

Pytanie jaką kartkę, bo każdą robi się trochę inaczej ;) Opublikowałam już w swoim czasie dwa kursy na kwiatki, które są dostępne na moim blogu tu (kurs na przestrzennego kwiatka quilling) i tu (Quillingowy kwiatek). Odpowiadam też na pytania poza blogiem i fb. Te tutoriale były zresztą nimi inspirowane, bo zamiast powtarzać to samo kilku osobom, mogłam je odesłać do wpisu i ewentualnie uzupełnić jakieś kwestie. Dzielenie się wiedzą też mnie ogromnie cieszy. Już sam fakt, że ktoś mnie o to pyta, czyli to co robię się podoba. Poza tym odkąd pamiętam coś komuś tłumaczyłam, udzielałam korepetycji. Zero nastawienia na zysk i strzeżenie tajemnic, ale wychodzę z założenia, że i ja się wielu rzeczy nauczyłam dzięki temu, że ktoś się podzielił. Bardzo wiele jest informacji, kursów w języku angielskim, a nie każdy się nim posługuje wystarczająco. Mam nadzieję, że te małe kursy rzeczywiście komuś się przydadzą, do czegoś zainspirują. Już wiem, że kilka osób skorzystało.

A teraz kilka prac Agnieszki.






Dziękuję ci pięknie za wywiad! Jesteś moją inspiracją!


Spodobają Ci się również:

11 opinii

  1. To jest przepiękne ! Zawsze podziwiam ludzi, którzy takie piękne rzeczy umieją wykonać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie cudowne są, wszystko śliczne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ kreatywna duszyczka:) Przepiękne- WSZYSTKO razem i każda rzecz z osobna:) http://zawodkobieta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, bardzo kreatywna mama. Uwielbiam takie kobiety z pasją i pomysłem na siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. aż słów brak ! przepiękne wszystko !

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za słowa uznania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo sympatyczny wywiad! Piękne prace! Pozdrawiam. Kreatywnie :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam, lubię i zachwycam się!

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękna prace !!! :)
    zapraszam do mnie http://quilling-mm93gh.blog.pl/ i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Napisz co sądzisz o tym poście?
Pomóż w rozwoju bloga :)