Little traveller s diary - Gościnna Sobota

Napisała - sobota, lipca 06, 2013

Dziś w Gościnnej Sobocie zabiorę Was w świat :) A to za sprawą Niny i jej córy Zary. Nina prowadzi bloga  Little traveller's diary, gdzie zapoznaje Nas z szerokim światem jaki zwiedzają. Nie przedłużam i zapraszam!

Napisz nam kilka słów o sobie, gdzie mieszkasz czym się zajmujecie.

Mam na imię Nina i jestem mama 3-letniej Zary. Mieszkamy na stale w Londynie, już od 8 lat. Jestem stewardessa, od 7 lat pracuje w zawodzie. Maz pracuje w salonie z telefonami. Pochodzę z Elbląga, studiowałam w Poznaniu Turystykę i Rekreacje na AWF.




Kiedy zaczęły się wasze podróże?

Osobiście kochałam podróże od kiedy tylko pamiętam, już jako małe dziecko sporo zwiedzałam dzięki moim kochanym rodzicom. Podróże naszej trójcy zaczęły się w zasadzie gdy Zara była jeszcze pod moim serduchem. W 2 tygodniu ciąży pojechaliśmy z mężem na wycieczkę do Legolandu w Windsor. Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy, ze jesteśmy rodzicami. Pierwszy lot samolotem Zara zaliczyła gdy miała chyba 6 tygodni. Od tamtej pory lata co 2-3 miesiące. Głównie do Polski, ale nie tylko.





 Jak Zara reaguje na nowe miejsca? Te szczególnie dalekie od rodziny?

Zara to urodzony podróżnik. Jest rewelacyjnym dzieckiem. Gdy budzę ja w środku nocy i mowie, ze musimy wstawać bo jedziemy na wycieczkę. Jest na nóżkach w ciągu 1 minuty, ubiera się, szczebiocze. My jesteśmy zmęczeni I nie wyspani, a ona tryska energia. Nic nie sprawia mi większej radości niż właśnie obserwowanie jak reaguje na nowe miejsca. Zachwyca się wszystkim, o wszystko pyta. Wszystko chce wiedzieć. To, ze jesteśmy daleko od domu nie ma raczej dla niej znaczenia. Zara ma dopiero 3 lata wiec dom to dla niej rodzina. Mama, tata, ale I dziadkowie. Gdy jesteśmy z nią jest szczęśliwa.


Na pewno lubicie podróże, ale która wyprawa was najbardziej zauroczyła, zaciekawiła?

Trudno powiedzieć. Każda nam coś dala. Najdalej jak do tej pory byliśmy w Indiach, w Hajdarabadzkie. Mój mąż pochodzi stamtąd. Była to wizyta u rodziny. Dla mnie to było niesamowite przeżycie. Nigdy wcześniej nie widziała takiej różnorodności na jednym metrze kwadratowym. Indie to niesamowity kraj. Zazwyczaj słyszy się opinie, ze można je albo kochać, albo nienawidzić. Nie można być obojętnym. Ja je pokochałam. Już nie mogę się doczekać pozwolić nie możemy. Nie wiem w jakim wieku będzie, gdy zdecyduje się pozwolić jej na wyjście beze mnie. Indie to były cudowne wakacje.

Zara wspomina też często nasza styczniową wycieczkę do Barcelony. To była nasza pierwsza babska wycieczka. Poleciałyśmy same. Największą atrakcją było ZOO i pokaz delfinów. Siedziałyśmy bardzo blisko i w trakcie pokazów ochlapały nas. Zara do dzisiaj o tym mówi.



A z którą macie najgorsze wspomnienia?

Złych wspomnień brak i mam nadzieje, ze tak już pozostanie.

O czym trzeba pamiętać wybierając się do dalekiego kraju? Szczepienia? Coś jeszcze?

Tak, myślę, ze szczepienia jak najbardziej. Własna apteczka pierwszej pomocy tez zawsze jest z nami. Podstawowe leki, przeciwbólowe, na przeziębienie, plastry i woda utleniona. Nie musieliśmy jej jeszcze używać, ale zawsze jest z nami. Tak na wszelki wypadek.



Teraz gdzie aktualnie jesteście? Co Wam się najbardziej tu podoba?

Teraz mieszkamy w Chorwacji. Zostałam tutaj przeniesiona z pracy na 7 miesięcy. Do Londynu wracamy w listopadzie. Co mi się najbardziej podoba? Woda :) Turkusowy kolor wody i jej czystość. Zycie tutaj toczy się o wiele spokojniej niż w Londynie. To takie 7 miesięczne wakacje. Do plaży mamy 10 minut, pracuje 2-3 dni w tygodniu, wiec zwiedzamy, pływamy i leniuchujemy ile się da. Zbieramy energie na pochmurna zimę w Londynie.

 Jaki kraj byście chcieli zwiedzić?

Oj jest ich cala lista! Moim największym marzeniem jest Kenia i safari. Myślę, ze Zara tez była by zachwycona, uwielbia zwierzęta. Miała półtora roku gdy u dziadków w Polsce sama wchodziła do kurnika i podbierała jajka. W zasadzie to zamieniała je. Zabierała jednej kurze i dawała drugiej.



Za czym tęsknicie gdy jesteście daleko od ojczyzny, rodziny?

To trudne pytanie. Tęsknię jedynie za rodzina. Teraz gdy jesteśmy w Chorwacji tęsknię za mężem, bo on niestety musiał zostać w Londynie. Odwiedzamy się oczywiście, ale wiadomo to nie to samo. Gdy jesteśmy w Londynie tęsknimy za dziadkami (w Chorwacji babcia jest z nami). Cudownym lekiem na tęsknotę jest jednak internet, na Skype jesteśmy codziennie.



Masz jakieś rady dla podróżników?

Często słyszę jak ludzie tłumaczą się, ze nie podróżują, nie zwiedzają bo nie maja pieniędzy albo czasu. Żeby zobaczyć coś ciekawego wcale nie trzeba lecieć na koniec świata. W najbliższej okolicy jest bardzo dużo ciekawych rzeczy. Parki, muzea, ogrody zoologiczne. Trzeba tylko chcieć i zacząć się ruszać. Nasze pierwsze "podróże" to były wycieczki do parku, na farmę, do muzeum. W Londynie muzea bardzo często maja specjalne programy dla dzieci.
Na dalsze wycieczki tez nie trzeba mieć wcale bardzo dużo pieniędzy. Wystarczy szukać okazji. Gdy się jej szuka zawsze się ja znajdzie. Bilety lotnicze kupowane z dużym wyprzedzeniem są często bardzo tanie. Będąc za granica można spać w hostelach i gospodarstwach agroturystycznych, to tańsze niż hotele. W internecie pełno stron-wyszukiwarek, które porównują ceny i wskazują te najniższe. Gdy się wszystko zaplanuje można mieć cudowne wakacje za nie wielka kwotę.

Pozdrawiam
Nina


Nina, dziękuję Ci bardzo za wywiad.  Bardzo lubię Wasz blog a znamy się jeszcze ze Smyków ;) Życzę samych owocnych i wspaniałych wypraw!


Przypominam o konkursie ;) W bocznym pasku jest banerek.

Spodobają Ci się również:

6 opinii

  1. :) Też lubię wyjazdy, ale (żeby nie było, że za dużo to kosztuje) czasu ciągle mi jakoś brak i zawsze coś na przedzkodzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam czytać tego bloga, daje mi kopa energetycznego, bo kocham podróże ale mój mąż z tych stacjonarnych jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też :) rzadko mamy wycieczki, a szkoda

      Usuń
  3. Raz jeszcze dziekujemy za wyróznienie, jakim jest dla nas ten wywiad :) To bardzo milo wiedziec, ze naszego malego bloga ktos lubi. A co do stacjonarnych tatusiów, to musze Wam powiedziec, ze nasz tez super aktywny nie jest :) Ale jak ma walczyc ze mna i z Zarka, woli dla swietego spokoju przylaczyc sie :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też lubię jeździć, tylko leń ze mną wygrywa;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyjazdy i krótkotrwałe wypady... Oj, coś pięknego. Ale żyć na walizkach chyba bym nie potrafiła. A z drugiej strony zazdroszczę odwiedzania tylu pięknych miejsc. I wspomnień z tym związanych. Muszą być nadzwyczajne. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas. Napisz co sądzisz o tym poście?
Pomóż w rozwoju bloga :)

>